No właśnie – co myślisz o swoim chorowaniu? Że wirus? Że przypadek? Że zły los? A może… że to Ty sam spowodowałeś tę chorobę? Te osobiste, na sobie sprawdzone tezy, na użytek własny i bliskich, nt. chorowania potwierdziło wiele osób. To wynik ich doświadczeń, poszukiwań, prób na samych sobie, znajomych i rodzinie, a przede wszystkim wynik ogromnego zawodu na alopatii (metoda leczenia polegająca na stosowaniu środków działających przeciw objawom). Obecnie Medyczne leczenie polega na tym, że leczy się wyłącznie objawy choroby (bez poznania przyczyn) a nie przyczyny jej wystąpienia, farmakologicznie – recepta i do domu. Lekarze wydali takie „wyroki” na wiele nieuleczalnych chorób, a osoby w ten sposób zdiagnozowane musiały brać inwazyjne leki do końca życia. Sytuacja zderzenia z chorobą i postawa lekarzy podważa zaufanie do medycyny, człowiek czuje się jak doświadczalny królik, na którym testuje się „a nuż zadziała” i w końcu jest zmuszony poszukiwać sam. Inna teoria, a może bardziej praktyka, nie jest naukowa, ale oparta na przekonaniach, doświadczaniu i faktach. Nie opieram swojego zdania na statystykach czy wydumanych teoriach, ale życiu w praktyce, wymiernych efektach potwierdzonych u wielu ludzi badaniem lekarskim. Przeciwstawienie się systemowi, znalezienie alternatywnych dróg, drogi do zdrowia, przyniosło im ogromne korzyści. Byli już wrakiem, a od kiedy odeszli od alopatii i zaczeli systemowo dbać o organizm, obserwować się, rozumieć psychosomatykę, działać holistycznie, zniknęły „nieuleczalne” choroby.

Może ludziom jest lżej, a na pewno wygodniej, kiedy się im podaje tony leków i wciska, że to jedyny sposób, co nie znaczy, że się ich w ten sposób leczy. Zdrowie to stan równowagi (zrównoważenia) w żyjącym organiźmie, podając leki (antybiotyki, szczepionki) tę równowagę się rozwala. Aktualnie wiele tzw. naukowych dziedzin już dowodzi, że choroby zaczynają i kończą się w głowie, przy czym jelita to nasz drugi mózg. Przecież, kiedy choruje twoja nerka cierpisz cały ty. Dlaczego więc leczysz tylko ten narząd?

Większości klasycznych naukowców tzw. medycyny naukowej wydaje się, że wszystko wiedzą i mają jedyny patent „leczenia” na podstawie tzw. naukowych badań i medycznych przypadków. Te zbadane, spisane i sklasyfikowane teorie bywają nierzetelne i powierzchowne. Nie umniejszając nauce, wszystko jest kwestią empiryki i klarownego przedstawienia swojego punktu widzenia. Nauka jest bezkrytyczna, bez wiary w człowieka i jego naturalne wewnętrzne siły i energie, opiera się na systematyzowaniu, uogólnieniu teorii i leczeniu tylko objawów, które kiedyś powrócą a nie przyczyn choroby. A takie podejście nie pomaga zdrowieć. Natomiast zwalczenie przyczyny choroby, zamiast „uciszenia” farmakologicznie objawów, nie pozwoli jej powrócić ponownie.
Niektórzy zdrowie określają w kategoriach fizyki kwantowej, niektórzy jako wartość duchową, mnie najbliższe jest myślenie, że zdrowie dotyczy tego, co daje dobre samopoczucie i formę, co opiera się na wierze we własne możliwości i własne siły wewnętrzne i energie, które posiada każda żywa istota, na procesach świadomych i nieświadomych, przekonaniach, ocenie rzeczywistości. Zdrowie jest holistyczne. Podstawa zdrowia to dobre samopoczucie wewnętrzne i dbanie o ciało. Zdrowy człowiek to zdrowe ciało i zdrowe wnętrze (emocje, psyche-duch). Potężna energia, która nieustannie wibruje w człowieku. W zdrowym ciele, zdrowy duch.

Więc – używam i stosuję to, co sprawdziłem i co służy mi. Sprawdzam, obserwuję, zapożyczam z dobrych źródeł, kwestionuję, testuję. Postępując w ten sposób wielu udało się bez farmaceutyków, cudownych suplementów, niekonwencjonalnych metod itp. wyjść z chorób potencjalnie nieuleczalnych, takich jak alergia na wszystko, astma, Hashimoto, stany zwyrodnieniowe kręgosłupa jak i większość chorób. Jak alopatia leczy alergię? Lekami, szczepieniami i eliminacją alergenu. A nie o to chodzi aby walczyć czy przed schorzeniem uciekać, tylko doprowadzić organizm do takiej homeostazy, aby zaprzestał reakcji alergicznych! A wysypki, egzemy, trądzik? Recepta – maści, sterydy. A organizm wyrzuca przez skórę te toksyny, oczyszcza się. Jeśli zalepimy mu ujście, wylezie innym sposobem (katar, astma).

Katary, bóle gardła czy głowy są związane z aktualną reakcją na sytuację lub z osłabieniem. Lub z biochemią naturalnych procesów ciała, jeśli w nie jakkolwiek ingeruję, np. złą żywnością. Wieloletni brak dbałości o psychofizykę, rozwalone życie emocjonalne, zagrzebane rany, niechęć do siebie i świata itd, itp. Ta WIEDZA o nas samych cały czas poznawana daje nowe spojrzenia na choroby, nowe sposoby wychodzenia z nich, bo żadna choroba nie jest przypadkiem. Kiedy teraz myślę o chorobach, nie widzę dolegliwości ciała. Widzę przyczyny w duszy i umyśle, w trybie życia, tamtej sytuacji i innych wpływach, jakie spowodowały, że akurat te choroby przytrafiają się akurat tej osobie…

Istota choroby ma dla mnie sens holistyczny, jest znakiem, głosem i sygnałem. Nie walczę z chorobą ani ze sobą, działam dla siebie i dla czegoś. Kiedy się pojawia, zatrzymuję się i zastanowiłam, dlaczego i po co. Jakie wydarzenia, sytuacje, psychiczne i emocjonalne okoliczności na to wpłynęły? Co sprowokowałem? Choroba jest objawem, ale przyczyna leży głębiej, w Tobie.
Jeśli myśli czy przekonania zatruwają nam psyche, pojawia się gniew, smutek, lęk. To musi odbić się w ciele, które jest barometrem. Kiedy coś boli to jest takie: puk, puk! Los nasz zależy od naszego myślenia. Możemy stać się tym czego pragniemy. Dokonać tego czego chcemy, jeśli naszemu pragnieniu towarzyszy ustawicznie odpowiednia myśl. Każde pragnienie i myśl wyciskają w duchu człowieka (psyche) swój ślad.

 

Oczywiście to nie tylko psyche (duch). Za tym idzie energetyka całego ciała, sposób odżywania i prowadzenia się, bo jeśli siebie mam gdzieś to wrzucam w siebie co pod ręką, nie patrząc czy służy mi czy nie. Kiedy źle o sobie i świecie myślę, to po co mam dbać o cokolwiek… i tworzy się zamknięte koło.
Choroba przychodzi kiedy nie słuchamy siebie, nie lubimy siebie i w ogóle nie chce nam się myśleć co nam potrzeba i pracować nad tym, by dobrze się czuć. Bierzemy nieobojętne dla zdrowia leki bez namysłu serwowane kilogramami w mediach. Ingerujemy w organizm żeby nie słyszeć tego puk, puk!

Czasem choroba jest oczyszczaniem się. Trzeba pozwolić się sobie wysmarkać, wyboleć, dać ujście nagromadzonej materii. Jak w kryzysie, który jest przełomem w zdrowieniu. Jeśli go pozalepiamy plastrami i na siłę uciszymy farmakologicznie, nie przyniesie efektu i ulgi.

Czasem, kiedy ma podłoże autoimmunologiczne, jest sygnałem, że siebie zatruwamy. Dlaczego to robimy? Dlaczego akurat w ten sposób i w tym czasie? Czasem jest stanem, który trzeba zaakceptować, bólem, który trzeba przejść, żeby nadeszła zmiana. Ale nigdy nie bierze się z przypadku, znikąd, z zewnętrznych okoliczności…

Choroby można pozbyć się na kilka sposobów, zawsze praktykowanych razem. To metody dla tych, którym się chce NAPRAWDĘ wyzdrowieć. Którzy mają w sobie GOTOWOŚĆ. Nie chodzi o to, żeby zacząć myśleć pozytywnie i nadal objadać się fast foodami czy mało wartościową lub zatrutą konserwantami żywnością (czyli niezdrowo…). Albo przejść na surową, zdrową dietę z niechęcią i zgrzytaniem zębami do świata i innych (niezdrowa psyche-duch). Tak się nam nie powiedzie.
Pomyślmy skąd i dlaczego. Luise Hay napisała dawno temu książkę „Możesz uzdrowić swoje życie”. Doskonały przewodnik po emocjonalnych przyczynach chorób. Takie ABC. O poblokowanych energiach w ciele. O zatruwaniu siebie przez przekonania i toksyczne myślenie. Analiza pozwala wrócić do emocji, zobaczyć skąd się wzięły. Daje informację: co mam załatwić? Ale nie wszystko pojmiemy, zrozumiemy, bo nie wszystko pamiętamy. Dostaliśmy przecież spadek po rodzicach, dziadkach. Dostaliśmy emocje w życiu płodowym, przekonania we wczesnym kształtującym nas dzieciństwie.

Potrzebna będzie ZMIANA myślenia. Nie z automatu, afirmacje nie podziałają kiedy myślimy gorzko. Chodzi o uwolnienie się od przytłaczającego obwiniania, że coś lub ktoś powoduje nasz stan. Nie szukajmy przyczyn w otoczeniu, pracy, losie, karmie, Stwórcy itd. Nie szukajmy winnych. Odpowiedź i cała prawda o uzdrowieniu jest w NAS. Nikt za nas tego nie zrobi.
Obwinianie otoczenia, losu, ciężaru obowiązków i bierne oczekiwanie nic nie zmienią. Nasza sytuacja wypływa od nas. Albo przyjmiemy stan jaki jest z akceptacją albo zmieniamy kierunek myślenia, działania i zaczniemy wykorzystywać ukryte moce nas samych albo pozostaniemy w tym samym miejcu.

Oprócz zrównoważonej psyche, niezbędna jest też zmiana żywienia. Najlepiej odstawić pospolite trucizny jak gluten, cukier, nabiał czy żywność przetworzoną. Jesteś tym, co jesz!!! Zjadasz chemiczną truciznę, więc jak chcesz być zdrowy??? Polecam dietę prozdrowotną, nieprzetworzoną chemicznie, nie doprawioną konserwantami i ulepszaczami żywność, jak najwięcej warzyw i owoćów najlepiej z przydomowych sadów i ogródków. Zero leków czy suplementów które serwują nam w reklamach na wszystkie dolegliwości 🙂 Do tego dorzucić należy trochę aktywności fizycznej przynajmniej 2-3 razy w tygodniu i sukces gwarantowany. Zdrowo i tanio, cóż chcieć więcej. Poprawa stanu zdrowia sprawdzona i gwarantowana przez wiele osób. To nie jest dieta, to styl życia, który powinien mieć ciągłość, nie kończyć się po 3 tygodniach powrotem do starych nawyków.

Można wspomagać się ziółkami, do tego sen i aktywność, jaką kto lubi, w myśl zasady – ma być przyjemnie. To pozwala ulżyć sobie w procesie pozbywania się przyczyny choroby (nie walczymy z chorobą bo nie walczymy ze sobą). Zamiast przykrycia tabletką prawdziwych powodów złego samopoczucia można wspomóc się sposobami, które wzmocnią nasze siły obronne. Myślenie, że czarodziejska różdżka – leki mają moc, która wszystko uleczy jest mrzonką. Dochodzenie do zdrowia to proces.

Podstawą zdrowia jest pojęcie jak funkcjonuje istota ludzka w całej złożoności (fizyczne ciało i duch-{nasze niematerialne myśli, których nie można zobaczyć}) i dlaczego choruje. Myślenie nie boli, wystarczy chcieć. Pozbywanie się choroby to długi proces. A wiedza o chorobie jest w nas.

Nie ma emocji – jest spokój. Nie ma ignorancji – jest wiedza. Nie ma namiętności (pasji) – jest pogoda ducha. Nie ma chaosu – jest harmonia. Nie ma śmierci – jest Moc.

Źródło

W przypadku naruszenia praw autorskich lub licencyjnych prosimy o kontakt

>

Send this to a friend