Na podstawie urywku zdania, zanotowanego być może gdzieś w północnoafrykańskiej tawernie, zachodnia nauka uznała oficjalnie, że Wandalowie byli Germanami w sensie teutońskim. Zamawiali bowiem hałaśliwie jedzenie i picie, hajlując przy tym. Jednak niemieccy, skandynawscy oraz inni specjaliści nie mogą bezsprzecznie dowieść jakie to słowa wykrzykiwali w VI w. n.e. biesiadnicy, zakłócający proces twórczy łacińskiego wierszopisarza.

W kodeksie Salmasiusa z przełomu 16 i 17 w. n.e. zawarty jest zbiór łacińskiej poezji, która może pochodzić z Północnej Afryki z czasów po rozbiciu przez Bizantyjczyków królestwa Wandalów. Tak przynajmniej można wyczytać w pracy Nicoletty F. Rancovich Onesti „Tracing the Language of the Vandals”. Autorka powołuje się oczywiście głównie na ustalenia językoznawców niemieckich, którzy jednak w przewadze piszą, że wtręt, który znalazł się w jednym z łacińskich wierszy jest gocki, a nie wandalski. Zresztą tenże urywek mówi o tym wyraźnie. Punktem zaczepienia naukowców jest dziwne skojarzenie, że skoro znalazł się on w zbiorze, mającym zawierać twórczość Rzymian po odzyskaniu Kartaginy od Wandalów, to obcokrajowcy nazwani Gotami musieli być Wandalami. W zasadzie na tym fragmencie oraz jeszcze jednym, krótkim wyrażeniu, zapisanym w tzw. języku gockim (co wyraźnie naukowcy twierdzą), oparta jest dominująca identyfikacja etnosu wandalskiego jako wschodniogermańskiego. Ten drugi fragment to ‚frauja armai’ z manuskryptu turyńskiego, który miał być formą od gockiego ‚froie arme’, oznaczającej ‚panie miłosierny’. Oczywiście powołano się przy tym na biblię gocką Wulfilli. Uznano, że takich słów w modlitwach używali ariańscy Wandalowie. Do dziś trwają spory na ile dotrwały do naszych czasów egzemplarz tej biblii jest autentyczny. Załóżmy – przy znanych wątpliwościach – że jest prawdziwy, a nie sfabrykowany dziwnym trafem także w 16 w. n.e. Nadal jednak nikt nie przytoczył realnych dowodów, że Wandalowie posługiwali się językiem podobnym do gockiego poza liturgią, spisaną w oparciu o biblię Wulfilli. Przywołuje się zdanie Prokopiusza z Cezarei, że Goci i Wandalowie posługują się wspólnym językiem zwanym gockim. Na jakiej więc podstawie przyjęto, że Goci tak nazwani przez poetę to Wandalowie, zakładając nawet, że mówili jednym językiem, ale każdy z ludów miał swoją nazwę i poczucie odrębności? W tym kontekście nie będę rozwodził się nad podobnymi, ale jednak różnymi formami ‚frauja armai’ i ‚froie arme’, które bardziej przypominają współczesną germańską ‚wolną armię’ niż ‚pana miłosiernego’, bo mam przykład uznawany za bardziej jednoznacznie określający wandalski etnos. Przytoczę tylko – niemal współczesne Prokopiuszowi – stwierdzenie Jordanesa, że Wandalowie oraz słowiańscy Antowie i Sklawinowie jednej są krwi i wspólnego pochodzenia. To zdanie nie spotkało się z tak bezkrytycznym zaufaniem niemieckiej nauki i jej sojuszników. Pominięto z góry tę możliwość na siłę szukając germańskich rozwiązań.

Naukowe hajlowanie

Onesti w swojej pracy przytacza jedno zdanie w różnych formach. Takich jak:

inter citz Gothicum, scapia madria, jadrincam;

Inter „eils” Goticum „scapia matzia ia drincan!”.

Do tego badaczka zastanawia się, czy w rękopisie nie znalazły się inne formy, np. – oprócz ‚madria’ i ‚matzia’ – ‚madzia’. Najczęściej przyjmuje się, że zapis łaciński ma formę: INTEREILSGOTICUMSCAPIAMATZIAIADRINCAN. Poza wyraźnie łacińskimi ‚inter’ i ‚goticum’ mamy więc wyrazy, które pozornie trudno wyodrębnić z ciągłego tekstu w oparciu o znajomość samej łaciny. Można więc dzielić je dowolnie i próbować odczytać przy pomocy innych znanych języków. Jednak czy dobrze zidentyfikowano ten inny język? Ponieważ nauka zachodnia w 19 w. n.e. uznała, że Wandalowie byli wymarłym ludem wschodniogermańskim, to zastosowano do rozszyfrowania wyłącznie języki germańskie w dzisiejszym znaczeniu. Powychodziło więc, że ‚citz’ z manuskryptu musiało oznaczać ‚eils’, pokrewne ‚heil’, chociaż próbowano też nawiązywać do angielskiego ‚kiss’ (całować). Sama Onesti tak pisze: „Długie cięcie powyżej citz najwyraźniej zostało wykonane przez pierwszego skrybę. Ponadto słowa citz i madria są podkreślone, a następujące uwagi znajdują się na lewym marginesie: „al. cod. eils | al. matzia „. To zrobiono inną ręką. Błąd citz nie łatwo wyjaśnić, ale musi być błędnym odczytaniem eils”. Czyli pierwszy skryba zapisujący tekst napisał ‚citz’ z długą nadpisaną linią. Takie znaki zwie się abreviatio, czyli skrócenie. Może to być linia, albo litera. Oznaczają, że w zapisie wyrazu pominięto jakieś znaki. Następnie, ktoś później czytający ten rękopis skomentował na marginesie, że – jego zdaniem – ‚citz’ mogło być ‚eils’, a ‚madria’ – ‚matzia’. Na jakiej podstawie metodologicznej badacze stwierdzili, że późniejszy dopisek, oznaczony jako inna możliwość, jest bardziej prawidłowy niż oryginał? Zaprawdę trudno pojąć… Chyba, że „musi być błędnym odczytaniem” – i tak bez wątpliwości, bo „naukowcom” to pasuje. Poprzez taką manipulację tekstem podstawiono trop germański, wykluczając dalsze odczytanie przy pomocy innych języków. Główny nurt zachodniej humanistyki mógł wznieść swój ulubiony okrzyk: Heil!

Moim zdaniem, bardziej uprawnione jest odczytanie łacińskie. ‚Citz’ to skrócona forma ‚citus’ – szybki, prędki; a dokładniej – w ablatywie, w liczbie mnogiej – ‚citis’. Czyli początek zdania jest łaciński „inter citis goticum”, a więc może – „między szybkimi gockimi” (w domyśle – słowami). Teraz dopiero następuje wtręt w obcym dla Rzymianina języku. W kontekście całego wiersza należy przyjąć, że autor skarżył się na trudności w tworzeniu z powodu szybko, gwałtownie wypowiadanych kwestii przez głośnych Gotów. Raz jeszcze podkreślam – Gotów, a nie Wandalów – ale przecież czołowi specjaliści zaliczyli ich do używających tego samego języka, pomimo upływu niemal półtora tysiąca lat. Sugerują w ten sposób, że współczesny tym ludom rzymski poeta mniej orientował się kto przy nim siedzi, niż obecni naukowcy twierdzący, że oba etnosy wyginęły i nie wiadomo gdzie są. Prawdziwie zabójcza metodologia i logika!

Twórca kelnerem z macą

To nie koniec pokrętnych wywodów. Przejdźmy do kolejnego słowa – ‚scapia’. Oto autorytatywnie stwierdzono, że ‚scapia’ to po gocku „twórca” i wywodzą m.in., że tak wołano na… kelnera. Nie będę przytaczał całego ciągu tej błyskotliwej myśli, ale to jest jej efekt końcowy. Tak więc przybyli Goci (czy życzeniowi wschodniogermańscy Wandale) do knajpy i powitali jej obsługę – „Heil, twórco (kelnerze)!”. Oczywiście dowodem na to jest osławiona biblia gocka z formą ‚gaskapjan’ i współczesne niemieckie Schöpfer (czytaj: szepfer – co to ma wspólnego ze ‚scapia’/skapia lub ‚creator’?). Absurd więc nieustannie podnosi się na wyższe poziomy. Dla mnie – jako Polaka Słowianina – to brzmienie może odpowiadać słowom ‚skapią’ bądź ‚skąpią’. Pozwólcie, że całe zdanie według słowiańskiego odczytu przedstawię później. Dla porządku – anglosaskie odczytanie to „hail; creator; eat and drink”, czyli po polsku „hajl; twórco; jeść i pić”. ‚Heil’ trudno jednoznacznie przetłumaczyć, bowiem w niemieckim może oznaczać: zbawienie, zdrowie, cało, nie uszkodzony, nietknięty czy zdrowy. Nie wspominając o nazistowskim pozdrowieniu, którego chyba nie znali starożytni Goci i Wandalowie.

Teraz ‚madria’, które może być ‚matzia’. Przyjęto to drugie, chociaż w najstarszym zapisie jest ‚madria’. Znowu zdecydował późniejszy komentarz zamiast oryginału. Turbogermanie tłumaczą, że ‚matzia’ oznacza ‚jeść”, bo w biblii gockiej „stosunkowo często” występuje jako określenie pokarmu liturgicznego. A mnie kojarzy się z macą, również religijną strawą, ale żydowską. Może równie dobrze więc być – „Hajl twórco, maca…”. Do tego stwierdza się: „Wydaje się, że r w madria zostało zmienione na z, więc wynikiem jest madzia. Wydaje się, że to się stało przez pierwszego skrybę.” Mnie wydaje się, że ta ‚madzia’ jest bardziej swojska niż ‚heil’ zamiast ‚citis’ i wydaje się, że stało się tak przez uwagi komentatora. To kolejna manipulacja. Skoro w oryginale jest ‚madria’, to szukajmy rozwiązania tego brzmienia, a nie jakiś domniemanych. ‚Modry’ to po polsku intensywnie niebieski, czyli inaczej siny. Dokładniej chodzi o rodzaj żeński – modra. Bardziej prawdopodobne okazuje się, że ‚madria’ z oryginału odpowiada polskiemu słowu ‚modra’, a nie rzekomo starogermańskiemu ‚matzia’, które można czytać jako ‚macia’ i miało oznaczać pokarm liturgiczny u Wulfilli („jedzcie i pijcie”).

Stara szynka zamiast drinka

Czas na ostatni fragment „wandalskiego” zdania: ‚iadrincam’. Turbogermańska nauka proponuje formę ‚ja drincan’. Na jakiej podstawie? Chyba znowu decyduje dopasowanie na siłę do brzmień kojarzących się najlepiej z mową ojczystą badaczy. Przyjmują, że oznacza to ‚i pić’, ponieważ ‚ja’ ma odpowiadać gockiemu ‚jah’, czyli ‚i’. Z kolei ‚drincam’ to ‚drigkan’ – ‚pić’. Słowiańskie rozwiązanie może być jednak bliższe brzmieniowo zapisowi łacińskiemu i w kontekście logiczniejsze, ale o tym za chwilę.

Do dalszej analizy mamy zdanie, które według badaczy powinno oznaczać: „Hajl twórco, jeść i pić”. Wiemy już, że żadnego ‚eils’ czyli ‚heil’ w tym zdaniu nie ma, bowiem jest to ‚citz’, czyli skrócony zapis łacińskiego ‚citis’. ‚Twórca’ miałby być kelnerem, co nie ma specjalnie sensu, ale może chodzi o wytwórcę? Nie jest też uzasadnione manipulowanie kolejnym słowem – ‚madria’, bo tak jest w oryginale, a późniejsze komentarze wstawiono w nieustalonym czasie przez nie wiadomo kogo. Nie ma tam więc ‚matzi’ ani ‚macy’. W końcu ‚iadrincam’ nie brzmi identycznie jak ‚jah drigkan’. „Iandrincam’ można podzielić wprost bez specjalnych dośpiewywań – ‚iad rincam’. Przy czym ‚iad’ to polskie ‚jad’ (czeskie i słowackie ‚jed’), czyli trucizna (np. jad kiełbasiany), zaś ‚rincam’ to ‚zrzynka’ – odcięty mniejszy kawałek od większej całości, tak jak z tuszy zwierzęcia odrzyna się właśnie szynkę, albo z całej uwędzonej szynki mniejsze ścinki/zrzynki. Co prawda nasze „mądre inaczej” słowniki twierdzą, że polska ‚szynka’ podchodzi od niemieckiej ‚Schinken’, ale bez żadnych logicznych dowodów na to. Moim zdaniem, wywód etymologii tego słowa jest odwrotny – niemiecki wyraz pochodzi od słowiańskiego, który z kolei bierze swój początek od wspomnianej ‚zrzynki’. To, że wywód odniemiecki jest nielogiczny świadczy choćby rozprzestrzenienie słowiańskiej nazwy:

białoruski – шынка;

bułgarski – шунка;

czeski – šunka;

górnołużycki – šunka;

serbski – шунка;

słowacki – šunka;

słoweński – šunka;

ukraiński – шинка;

i szwedzki – skinka.

Warto zwrócić uwagę na nazwę bułgarską, bowiem kraj ten nigdy z Niemcami nie graniczył, a od czasów rzymskich jest od północnych Słowian i Germanów oddzielony terenem zromanizowanym. Podobnie jest w przypadku Serbów. Praktycznie na całej Słowiańszczyźnie (poza Rosją) nazwa jest wspólna niezależnie od oddalenia i kontaktów z Niemcami. Mało tego, w niewątpliwie germańskiej Szwecji też mamy słowiańską nazwę ‚skinka’. I taką też nazwę – wraz z nowym produktem – przejęli Niemcy od Słowian, a nie odwrotnie. Ponadto graniczący i wyrastający z jednej wspólnoty (państwo Franków) Francuzi nie mają nazwy zapożyczonej od Niemców tylko używają ‚jambon’, a łączący się z Niemcami przez stulecia dynastiami Anglicy – ‚ham’. Po prostu niemiecka i szwedzka nazwa pochodzą od słowiańskiego ‚szynka’, bo od nas oba narody poznały ten przysmak.

Wróćmy do północnoafrykańskiej tawerny w 6 w. n.e. Według mojej rekonstrukcji, zdanie gocko-wandalskie zapisane przez rzymskiego poetę brzmiało: „skąpią – modra, jad zrzynka!„. Inaczej mówiąc: skąpią ( i podają nieświeże) – sina (od) jadu (kiełbasianego) szynka! Po prostu, nasi Wandalowie/Goci pośpiesznie ostrzegli się przy stole, że podają w tym lokalu starą, trującą szynkę. Łaciński poeta nie potrafił wyrazić swoim alfabetem dźwięków ‚ą’ ani ‚zrzy’. Uprościł więc zapis na ‚a’ i ‚ri’.

Oczywiście obudzą się głosy, że ta interpretacja jest całkowicie nieupoważniona, bo zastosowałem jako podstawę wyrazy i brzmienia współczesnej polszczyzny, a nie np. scs. Proponuje polskim językoznawcom najpierw zająć się wygibasami intelektualnymi zachodnich kolegów i przemyśleć – jak np. ‚drincam’ to ‚drigkan’, a ostatecznie ‚drink’. To samo z macą, twórcą-kelnerem itp., że o dowolnym zmienianiu oryginalnego zapisu, by brzmiał znajomo, nie wspomnę.

Sprawdzam!

Możliwe, że mój odczyt jest też wątpliwy. Jak więc rozstrzygnąć ten spór? Tylko naukowym szkiełkiem i okiem, a więc mierzalnymi dowodami, a nie spekulacjami. W roku 465 n.e. Wandalowie opanowali Sardynię. W kolejnym stuleciu utracili panowanie nad wyspą, ale ich potomkowie pozostali na wybranych terytoriach. W 2013 r. zespół genetyków, kierowanych przez Paolo Francalacci, opublikował pracę: „Low-pass DNA sequencing of 1200 Sardinians reconstructs European Y-chromosome phylogeny”. Na podstawie szczegółowego badania Y-DNA, Francalacci i współpracownicy stwierdzili, że sardyńscy Wandalowie posiadali:

35%-R1a (R1a-Z282 „sznurowców”, w tym część typowo ogólnosłowiańską Z280, a inni zachodniosłowiańską R1a-M458/L1029 +);

29%-I2a2a (L699 + i CTS616 +), występującą wśród Słowian między Renem a Wisłą;

24%-R1b (R1b-U106/Z381 + , R1b-L21/DF13> L513 + , R1b-DF27/Z196> Z209 +), celtycko- germańską;

6%-I2a1b (M423 +) dynarską – wschodnio i południowosłowiańską;

6%-I1 (I1a3a2/L1237 +) nordycką.

Biorąc pod uwagę wysoki odsetek R1a stwierdzony w genach wandalskich na Sardynii, należy sądzić, że znakomita większość ich linii była słowiańska. W tym składzie genetycznym możemy zidentyfikować Słowian Zachodnich (Słewów/Suevów czy Wenedów/Wandalów) i Wschodnich (Antów i Sklawenów) oraz mieszany genotyp celtycko-germańsko-słowiański R1b + I2a2a charakterystyczny dla terenów dzisiejszych Niemiec, który pewnie dołączył do Wandalów podczas przekraczania przez nich Renu. Natomiast typowo teutońska haplogrupa I1, pochodzenia nordyckiego, jest w składzie Wandalów lub Burgundów marginalna. Nieprawdopodobne, by mogła być dominująca kulturowo i językowo, bowiem język Gotów, Wandalów, Słewów i Burgundów był związany głównie z genotypem słowiańskim. Wiadomo więc przy pomocy jakich języków należy w pierwszym rzędzie odczytywać wszelkie inskrypcje kojarzone z tymi ludami. Koniec, kropka.

Jeśli masz ochotę – zapisz się na ukazujący się raz w tygodniu newsletter informujący o nowych wpisach na naszym blogu. Wystarczy przysłać e-mail z hasłem NEWSLETTER w tytule na adres: [email protected]

Odwiedź stronę autora i pamiętaj by wspierać dobre treści!

W przypadku naruszenia praw autorskich lub licencyjnych prosimy o kontakt

>