Zanim przejdę do charakterystyki książki i jej oceny napiszę, że jest to książka niezwykła. Zawiera unikalną wiedzę i zmienia sposób patrzenia na świat. Po jej lekturze nie będziesz już tym samym człowiekiem co do tej pory. To na ile się zmienisz zależy od tego w jakim stopniu tkwisz jeszcze w starym paradygmacie myślenia, w systemie czy jak wiele osób mówi w matriksie. U mnie ta książka nie wywołała rewolucji choć niewątpliwie wiele ciekawego się dowiedziałem i dała mi ona do myślenia. Bloger Tajne Archiwum Watykańskie twierdzi, że lektura tej książki kilka lat temu przeorała jego świadomość. I to jest jak najbardziej możliwe. Gdybym ja ją przeczytał kilka lat temu z pewnością byłoby podobnie. Przeczytałem ją jednak dopiero miesiąc temu podczas urlopu na Mazurach, a wtedy mój stan świadomości był już zupełnie inny niż kilka lat wcześniej.

Wydawca polskiej wersji językowej Stowarzyszenie „Wartościowa Książka” prosi, aby książkę przeczytać uważnie i najlepiej na łonie przyrody z dala od zgiełku cywilizacji. Ja tak zrobiłem i także polecam czytać tę książkę na łonie natury. Treści w niej zawarte wtedy łatwiej zostają w pamięci i przemawiają do nas.

Powstała cała seria książek pt. „Dzwoniące Cedry Rosji”. Składa się z 10 tomów. Jest to zapis spotkań rosyjskiego przedsiębiorcy Władimira Megre z żyjącą w syberyjskiej tajdze pustelniczką o imieniu Anastazja. Tytułowa bohaterka jest niesamowitą kobietą. Nie chodziła nigdy do żadnej szkoły, do cywilizacji wychodzi rzadko, a posiada wiedzę często wykraczającą poza to co wiedzą nasi naukowcy. Do tego ma zdolności takie aż trudno pojąć że to w ogóle możliwe. Potrafi na zawołanie śpiewać jak najlepsi śpiewacy, robić wygibasy jak światowej klasy gimnastycy jak i rozwiązywać różne problemy. Potrafi też, za pomocą jak to określa promyka, widzieć ludzi i wydarzenia na duże odległości (nawet tysiące km – to, że każdy człowiek ma taki promyk potwierdzili później rosyjscy naukowcy i nawet zarejestrowali to promieniowanie). Jest całkowicie jakby to ująć antymatriksowa i jest żywym dowodem na to jak potężną istotą jest człowiek.

Anastazja nie potrzebuje do życia żadnych przedmiotów z naszej cywilizacji. Wszystko co jej potrzebne do życia zapewnia jej tajga. Do tego jak twierdzi autor jej uroda jest taka, że w konkursie na miss świata byłaby faworytką, a biorąc pod uwagę jej intelekt z pewnością by wygrała. Ród Anastazji według tego co mówiła mieszka w tajdze od kilku tysięcy lat. W bezpośredni kontakt z cywilizacją wchodzą bardzo rzadko. Gdy przybywają do osad podają się za myśliwych lub mieszkańców innych miejscowości. Ubierają się tak, aby się nie odróżniać od innych, ale w tajdze swój strój znacznie zmieniają. Anastazja cały czas chodzi po lesie boso i mimo że nie patrzy ciągle pod nogi doskonale wie jak stąpać by się nie potknąć czy nie poranić. Niesamowite. To jaką strategię przyjęli członkowie jej rodu wobec naszej cywilizacji zapewne sprawiło, że dotrwali do naszych czasów żyjąc tak jak tysiące lat temu.

W czym tkwi sekret niezwykłego intelektu, wiedzy i zdolności Anastazji? Według niej każdy człowiek odpowiednio wychowywany w naturalnych warunkach rozwija się i uaktywnia w mózgu pewne komórki dzięki którym czerpie informacje z kosmosu tak, że mając 9 lat rozumie już to co jest istotą wszechrzeczy, czyli sensem jego istnienia na Ziemi. Jest nim prawda i szczęście. Każdy kto pojął istotę wszechrzeczy i umie dostrzegać prawdę z łatwością wyprzedzi w jakiejkolwiek dziedzinie każdego nawet najzdolniejszego, który nie zna istoty wszechrzeczy. My tego co ona nie potrafimy, bo żyjemy w sztucznym świecie i od przyjścia na świat jesteśmy programowani na sztuczność, kłamstwo i oddalamy się tylko od możliwości pojęcia istoty wszechrzeczy. Te komórki w mózgu, które pozwalają na łączność z kosmosem i odbieranie od niego informacji są u nas przez całe życie nieaktywne.

Według mnie jest to prawda. Wykorzystujemy bowiem (jak stwierdzili naukowcy) jedynie ok. 20% mózgu,  a do życia w naszym sztucznym świecie wystarcza nam tylko ok. 10%  czy 15% DNA. Do czego służy reszta? Naukowcy nie wiedzą. Dla nich to „śmieciowe” DNA. Ta pozostała część mózgu i DNA musi odpowiadać za zdolności jakie ma Anastazja. Stwórca nie wyposażałby nas w coś co jest nam niepotrzebne. To absurd. A to oznacza, że powinniśmy dokonać ogromnej zmiany nie tylko mentalnej, ale i w sposobie życia i traktowania naszej planety i zamieszkujących ją innych żywych istot.

Rzecz miała miejsce w 1994 r. Wtedy to rosyjski przedsiębiorca i zarazem autor serii książek Władimir Megre wynajętymi 3 statkami rzecznej karawany kupieckiej udał się w wyprawę po liczącej 4000 km rzece Ob z Nowosybirska do Salechardu i z powrotem. Celem wyprawy była wymiana handlowa z ludami Dalekiej Północy Rosji. W jednej z małych wiosek, w której było tylko kilka domów, autor zarządził postój. Schodząc ze statku zauważył 2 staruszków. Jeden z nich zaczął mu opowiadać o tzw. dzwoniącym cedrze. Według staruszków jest to szczególne drzewo, które liczy sobie ponad 500 lat i przez ten czas kumuluje energię ze Słońca. Gdy zaczyna dzwonić oznajmia, że czas kumulacji energii się zakończył i drzewo jest gotowe je oddać ludziom. Żeby tę energię pobrać należy takie drzewo ściąć w ciągu 3 lat, pociąć na kawałki i rozdać ludziom, aby nosili je na piersi. Takie kawałki będą ich chroniły przed chorobami i zapewniały długie życie. Jeden ze staruszków (młodszy, wyglądający na ok. 75 lat) prosił przedsiębiorcę, aby udał się z nim i kilkoma innymi ludźmi 25 km wgłąb tajgi i pomógł im ściąć ten cedr.

W. Megre nie uwierzył i  po zakończeniu handlu w wiosce odpłynął.

Gdy wrócił do Nowosybirska sprawa nie dawała mu jednak spokoju. Ciężko zachorował z powodu wrzodów dwunastnicy i trafił do szpitala. Gdy już poczuł się lepiej zaczął studiować całą dostępną literaturę na temat cedru i stwierdził, że to niezwykłe i mające duże właściwości uzdrawiające drzewo. Przypomniało mu się, że kiedyś rozmawiał z przedsiębiorcą z Turcji który chciał, aby dostarczał do Turcji orzechy cedrowe znajdujące się w szyszkach cedru i że da mu oprócz ceny za szyszki sporą prowizję. To go zaintrygowało i dotarł do informacji, że z orzechów robiony jest olej, który osiąga bardzo wysoką cenę. Produkowany jest w Turcji z rosyjskiego surowca, bo cedry w Turcji nie rosną. Chciał więc sam wytwarzać taki olej oraz sprawić, aby mieszkańcy Syberii produkując olej dźwignęli się z nędzy. W archiwach znalazł informację o sposobie produkcji oleju, ale było tam napisane, że aby olej miał silne lecznicze właściwości ważna jest pora zbioru szyszek i sposób ich przygotowania. Szczegółów jednak nie było i nigdzie nie zdołał ich znaleźć. Wtedy postanowił wrócić do małej wioski w tajdze, odnaleźć staruszków i  spytać ich o brakujące szczegóły.

Tak też W. Megre zrobił i wiosną 1995 r. wynajął statek i popłynął do tej samej wioski co rok wcześniej. Nie znalazł staruszków, jednak spotkał Anastazję, która była ich wnuczką i prawnuczką. Ta zaś powiedziała mu, że zna sekret oleju cedrowego, ale najpierw chce mu pokazać dzwoniący cedr i że chce aby poszedł z nią 25 km wgłąb tajgi i że o jedzenie i spanie nie musi się martwić. Autor po chwili wahania zgodził się i tak jego życie uległo wielkiej zmianie, a za jego pośrednictwem życie milionów ludzi na świecie, którzy przeczytali już jego książki. Spędził w tajdze na rozmowach z Anastazją 3 dni, które zmieniły jego świadomość w sposób nieodwracalny. Zresztą nie tylko na tym polegała zmiana. On miał już wtedy 45 lat i nie miał syna, a ona była młoda, zdrowa, piękna i niezwykle inteligentna. Drugiego dnia gdy kładł się spać w ziemiance wymoszczonej gałązkami cedru, ziołami i sianem pomyślał sobie jak to chciałby mieć syna z Anastazją. Ona leżąc obok niego jakimś sposobem odczytała jego myśli i też chciała mieć z nim syna. Doszło do stosunku, po którym zaszła jak się potem okazało w ciążę. Autor jak twierdzi kochając się z Anastazją doznał takiej błogości i szczęścia jakiej nigdy nie zaznał kochając się z żoną. Anastazja wyjaśniła mu, że takiego doznania doświadczają tylko ludzie którzy naprawdę się kochają i pragną mieć ze sobą dziecko. I że tylko istota ludzka w całym Wszechświecie może tego zaznać. Takie doznanie występuje tylko w przypadku gdy dwoje ludzi pragnie powołać nowe życie.

Według Anastazji ciemne siły usiłują rozwinąć w człowieku małostkowe cielesne namiętności, aby nie pozwolić mu doświadczyć podarowanej przez Boga błogości. Wszystkimi możliwymi sposobami wpajają mu, że satysfakcję można z łatwością otrzymać myśląc jedynie o zmysłowym zaspokojeniu. Tym samym odwodzą człowieka od prawdy. Biedne zwiedzione kobiety nie wiedząc o tym, przez całe życie szukają zagubionej błogości, a otrzymują jedynie cierpienia. W złym miejscu szukają. Żadna kobieta nie zdoła powstrzymać mężczyzny od rozpusty, jeżeli sama pozwoli sobie na oddanie się mu celem zaspokojenia tylko potrzeb zmysłowych. Jeżeli coś takiego się wydarzyło, to ich wspólne życie nie będzie szczęśliwe. Ich wspólne życie – iluzja, fałsz i umownie zaakceptowane kłamstwo. Sama bowiem kobieta od razu staje się obłudnicą, niezależnie od tego czy jest poślubiona temu mężczyźnie czy nie. O ileż to ludzkość nawymyślała praw i konwenansów, próbując sztucznie wzmocnić ten fałszywy związek. Praw duchowych i świeckich. Wszystko na próżno. One tylko grać zmusiły człowieka, dopasowywać się do nich i tylko udawać istnienie związku. Wewnętrzne zamiary zawsze pozostawały niezmienne oraz niepodległe nikomu i niczemu”.

Przyznam, że sam bym tego lepiej nie ujął. I to powiedziała osoba, która tylko 2 razy w życiu po jednym dniu była w mieście! Ten krótki cytat oddaje cały absurd religii i promowania seksu w mediach. To zniewala i niszczy człowieka.

Intrygujący jest też światopogląd Anastazji jeśli chodzi o Boga: „Bóg to międzyplanetarny Rozum, Intelekt. On nie znajduje się w jednej masie. Jedna Jego połowa jest w niematerialnej przestrzeni Wszechświata. To kompleks wszystkich energii. Druga połowa jest rozproszona cząsteczkami na Ziemi, w każdym człowieku. Ciemne siły starają się te cząsteczki blokować”.

Niezwykłe są też porady Anastazji odnośnie tego co nas może uzdrowić. Według niej Stwórca dał człowiekowi wszystko co mu jest potrzebne do życia w zdrowiu. To wszystko zapewnia mu natura. I kiedyś człowiek umiał z niej korzystać i nie chorował. Niestety utracił tą wiedzę. Oto próbka wiedzy Anastazji na temat możliwości uzdrawiania się poprzez odpowiednie programowanie nasion przed ich wysianiem:

„Każde wysiewane nasionko zawiera w sobie ogromny zakres kosmicznej informacji, którego nie można porównać pod kątem wielkości i dokładności do niczego stworzonego ręką człowieka. Dzięki tej informacji nasionko wie precyzyjnie, co do milisekundy, kiedy powinno ożyć, wykiełkować, jakie soki pobierać z ziemi, jak korzystać z promieniowania ciał kosmicznych: Słońca, Księżyca, gwiazd, w co ma wyrosnąć i jakie płody dawać”.

Płody te mają podtrzymywać życie ludzi. Mają one możliwość uzdrawiania człowieka z jego chorób. Żeby tak się stało należy przed wysiewem nasycić nasionko informacjami o stanie naszego zdrowia. Wtedy będzie ono wiedziało czego nam potrzeba i to znajdzie się w płodach. Jak nasycić nasionko informacjami o naszym stanie zdrowia? Nie będę opisywał szczegółowo. Niech każdy sam przeczyta w książce. Napiszę jedynie tyle, że podczas wzrostu siewki z nasionka nie należy wyrywać wszystkich chwastów. Trzeba z każdego gatunku zostawić chociaż po jednym. Można za to chwasty przycinać. Dlaczego należy je zostawić? Niektóre chwasty dostarczają siewce dodatkowych informacji, a inne chronią ją przed chorobami.

Anastazja mówi też trochę o pszczołach. Według niej nasi pszczelarze źle hodują pszczoły i tylko im przeszkadzają w produkcji miodu. Chodzi o konstrukcje ula i ludzką ingerencję w pszczele gniazdo. Krótko mówiąc według Anastazji należy zapewnić pszczołom warunki jak najbliższe naturalnym i się nie wtrącać do ich działalności. One same bowiem w naturze sobie świetnie ze wszystkim radzą. Jak im zapewnić warunki bliskie naturalnym w naszym świecie? Jest na to sposób i jest on opisany w książce. Jest tu też mowa o tym kogo i dlaczego żądlą pszczoły i że świetnie leczą one rwę kulszową.

Na zakończenie jeszcze jeden cytat z Anastazji odnośnie jak to ona nazywa wieczornych procedur. „Wieczorem przed snem trzeba koniecznie umyć nogi, wykorzystując do tego wodę z dodatkiem niewielkiej ilości (kilka kropelek) soku z lebiody lub pokrzywy. Można dodać do wody obu razem, nie stosując przy tym mydła ani szamponu. Wodę, w której zostały umyte nogi, wylać na grządki. Następnie, jeśli jest taka potrzeba, można umyć nogi mydłem. Ta wieczorna procedura jest ważna z dwóch powodów. Poprzez pocenie się nóg wydostają się toksyny wynoszące z organizmu wewnętrzne jego choroby i trzeba je zmyć, aby oczyścić pory. Sok z lebiody i pokrzywy będzie dobrze temu sprzyjał. Wylewając wodę na grządki, dajecie dodatkową informację mikroorganizmom i roślinom o swoim dzisiejszym stanie. To też bardzo ważne. Tylko otrzymując tę informację, otaczający was widzialny i niewidzialny świat może wytwarzać, odbierając z Kosmosu i Ziemi, wszystko co jest konieczne dla normalnego funkcjonowania waszego organizmu”.

Anastazja mówi też jak wychowywać dzieci, aby stały się geniuszami (z naszego punktu widzenia, bo dla niej to nie jest nic nadzwyczajnego) oraz dlaczego należy przynajmniej raz w roku, najlepiej w okolicach swoich urodzin, spać pod gwiaździstym niebem. Jest tam też wiele innych niezwykle pobudzających świadomość informacji.
Zdecydowanie polecam tę lekturę. We wstępie członkowie Stowarzyszenia „Wartościowa Książka” piszą, że książki Władimira Megre stanowią najbardziej godne przeczytania i zastosowania w praktyce współcześnie istniejące dzieło literackie. Są w niej unikalne kombinacje słów, które zapadają głęboko w pamięć jeśli nie przeszkadzają nam w ich odbiorze dźwięki sztucznego, cywilizowanego świata. Dlatego książkę najlepiej czytać albo w zupełnej ciszy albo na łonie natury gdzie mamy tylko naturalne dźwięki jak śpiew ptaków czy szum drzew. Całkowicie się zgadzam i również polecam tak robić.

Dodam jeszcze już na sam koniec, że to Anastazja chciała, aby Władimir Megre napisał te książki. On nie był zbyt chętny, bo jak mówił Anastazji jest tylko przedsiębiorcą, a nie pisarzem i nie ma pojęcia jak pisać powieści. Anastazja powiedziała mu, że to jest bardzo proste i żeby pisząc książkę kierował się tylko uczuciami i duszą. Tak autor zrobił. I powstały wspaniałe dzieła literackie przekazujące niewątpliwie unikatową i bardzo cenną dla ludzkości wiedzę. Z pewnością przeczytam kolejne tomy.

Anastazja-Wladimir-Megre-Ksiega II-okładka cała (wizualizacja)

Oceń ten wpis

Źródło

W przypadku naruszenia praw autorskich lub licencyjnych prosimy o kontakt

  • Istota wszechrzeczy, to struktura w jaki sposób łączą się danę. W wieku lat 20 miałem doświadczenia, po których właśnie zobaczyłem tą strukturę. Od tamtego czasu logicznym dla mnie jest, co pasuje, a co nie pasuję.

    Jestem w stanie uczyć się szybko dowolnej dziedziny. Przewyższam osoby z 12-letnim doświadczeniem już po 3ch latach nauki dziedziny. Po 5 latach osiągam poziom mistrzowski. Jest tak, ponieważ ucząc się, czuje jak ciało angażuje się na przedmiocie starań. Zamiast pracować, trudzę się. Podczas tego trudu wkładam duszę – jest to metoda zaklinania. Teraz jestem tego świadom, wtedy jednak nie byłem i uważałem jedynie, iż doświadczyłem Prawdy.

    Wszyscy jesteśmy organizmem. Ten organizm dzieli się poprzez śmierć. To ona nas oddziela. Morze informacji, jakie przepływa przez ten organizm i fluktuuje to struktura danych. Tzw. Akasha. Raz dostrzeżona nie może być zrozumiała, lecz umysłnasz upraszcza ten model i wybiurczo pobiera z danych sektorów wg naszych potrzeb. Potrzeb, a nie pragnień.

  • I jeszcze jedno.

    Od dziecka fascynował mnie geniusz ludzi takich jak Leonardo da Vinci. W jaki sposób oni sie uczyli?

    Na studiach byłem już na dobrym kierunku poszukiwań.
    Oto odpowiedź.

    Ludzie Ci często za dziecka byli zżyci z naturą. Nauczyło ich to uczenia się obiektu badań poprzez system nerwowy, stawaniw się, spójnię, nie tyle w sposób świadomy, co praktyczny. Po prostu. Z czasem sami tworzyli tezy dlaczego tak, a nie inaczej.

    Po uproszczeniu tym systemem jest system czakralny. Serio. Jest to bardzo analityczny opis układu nerwowego. Sprawdziłem. Zazębia się on nawet z matematyką, która jest opisem struktury przestrzeni (liczby to reprezentację struktury). Matematyka dzieliła się dawno temu na arytmetykę, astrologię, geometrię i harmonię. W moim odczuciu system czakralny, to właśnie harmonia, a jefo dysfunkcyjność jest dysharmonią.

    Sławianie używali systemu czakr by transponować wszystkie energie do Świata Jawi, czyli do serca. Starania wyjścia z energiami w Świat Prawi przed ich okiełznaniem, mogą kończyć się źle. Proszę uważać na guru. Energia działa inaczej, niż się to wydaje. Samo czytanie czegoś, co ktoś pisze wprowadza zmiany w czyjejś strukturze energii, ponieważ ślad esencji piszącego jest kluczem do złączenia energetyki. A zatem nawet to ma znaczenie.

    Metafizyka. Przyszłość Świata jest w metafizyce.

  • >

    Send this to a friend