Pewnego dnia, dokładnie 15 kwietnia 2006 roku, stacja CNN podała wiadomość o piramidzie odkrytej w Bośni przez Semira Osmanagicia. Informacja jak lawina przetoczyła się przez cały świat, by w dwa dni później zawitać w serwisach informacyjnych w Polsce. Rozpoczęły się dyskusje o przełomie w archeologii, odkryciu niemożliwego, o pierwszych tak potężnych piramidach w Europie, dorównujących egipskim. Jednak niemal jednocześnie z romantycznym zrywem ku odkryciu tajemniczej cywilizacji budowniczych piramid pojawiły się wątpliwości i sceptycyzm. Z jednej strony być może twory naturalne, z drugiej – zdjęcia kamiennych bloków poukładanych jak na rzymskiej drodze. O co tu chodzi? Jeśli to nie piramidy, to co? Kto to zbudował? Kiedy? Czy nie można tego sprawdzić raz a dobrze?

Piramidy w Bośni – historia odkrycia 3

Historia odkrywania bośniackich piramid jest nieco dłuższa i sięga jesieni 2005 roku, kiedy to Semir Osmanagić, mieszkający w Teksasie Bośniak, dowiedział się od Senada Hodovicia, dyrektora muzeum historycznego w Visoko, o przypominającym piramidę wzgórzu Visoćica w Bośni. Semir zjawił się w Visoko, dokonał oględzin i stwierdził, że we wnętrzu góry Visoćica znajduje się ukryta piramida. Dodatkowo satelitarne badania geotermiczne potwierdziły szybsze wychładzanie się wzgórz, co może sugerować istnienie pustych przestrzeni. Natomiast badania geofizyczne potwierdziły istnienie anomalii, na podstawie których można domniemywać, że pod warstwą ziemi znajdują się jakieś kamienne konstrukcje. Już tylko chwila dzieliła od wniosków co do orientacji geograficznej boków piramidy i stwierdzenia istnienia gigantycznej budowli o wysokości 220 metrów (piramida Cheopsa 147 metrów).

Bardzo szybko pojawiły się wnioski o powstaniu budowli przed około 12 000 lat i sposobie jej zbudowania poprzez odpowiednie zniwelowanie naturalnego wzgórza i obłożenie kamiennymi płytami powstałych w ten sposób ścian. Za potężnymi blokami znaleziono ukryte wejścia do tajemniczych tuneli. Rozpoczęto ich eksplorację i po około 185 metrach okazało się, że są zatarasowane ogromnym głazem, na którym dopatrzono się zagadkowych inskrypcji. W okolicy odkryto jeszcze dwa wzgórza, które być może skrywają w swym wnętrzu starożytne budowle. Otrzymały one kolejno nazwy piramidy słońca, księżyca i smoka – zapewne pod wpływem inspiracji nazewnictwem obiektów meksykańskich.

Powstawał coraz większy szum medialny, rodząc – i słusznie – nadzieję na ożywienie turystyki, do Visoko zjechały rzesze reporterów, a miejscowy hotel zmienił nazwę na „Piramida Słońca”. Ruszyła produkcja pamiątek związanych z piramidami, w miejscowej pizzerii pojawiła się trójkątna pizza, a sam Osmanagić dostał pozwolenie na – jego zdaniem – największe prace archeologiczne w Europie.

Sielanka nie trwała długo, wkrótce archeolodzy i naukowcy przypuścili atak, poddano ostrej krytyce i podważono wiarygodność odkrycia i samego Osmanagicia. Jednym z pierwszych już na początku maja był raport bośniackich geologów z uniwersytetu Tuzli, których – jak na ironię – zaprosił sam badacz. Orzekli oni, że domniemane piramidy są tworem naturalnym. Być może na szczęście dla odkrywcy ów raport nie przebił się do serwisów informacyjnych.

W czerwcu istnieniu piramid zaprzeczył Brytyjczyk Anthony Harding, dyrektor Europejskiego Stowarzyszenia Archeologów, który zadał sobie nawet trud i odwiedził (zdaniem świadków na kilkanaście minut) miejsce wykopalisk. Po oględzinach odkopanych kamiennych płyt stwierdził, że są one tworem naturalnym. By być do końca uczciwym, trzeba jednak dodać, że Anthony Harding już wcześniej ostro atakował Osmanagicia, jeszcze przed bośniackim odkryciem, i nie można jego opinii traktować jako obiektywnej. Natomiast o hipotezie, iż piramidy zbudowano 12 000 lat temu, wypowiedział się Curtis Runnels, specjalista od prehistorii Grecji i Bałkanów z Boston University. Stwierdza on, że w tym czasie na Bałkanach kończył się właśnie okres zlodowacenia i większość gór pokrywały lodowce, a jedynymi mieszkańcami byli paleolityczni myśliwi, po których zostały tylko liczne narzędzia krzemienne.

Dnia 27 czerwca archeolog egipski dr Zahi Hawass w liście do Marka Rose, redaktora amerykańskiego „Archaeology Magazine” napisał, że teorie Osmanagicia są czystymi halucynacjami, a domniemane piramidy to naturalne twory geologiczne. Sam Mark Rose zajął się osobą Osmanagicia i stwierdził, że tylko podaje się on za archeologa.

Owszem, zajmował się badaniem piramid Ameryki Łacińskiej przez 15 lat, a dzieło wieńczące tę pracę, The World of the Maya (Gorgias Press, Euphrates imprint, 2005) podaje, że Majowie, Baskowie i Berberowie są potomkami Atlantydów, którzy z kolei przybyli z Plejad, czyli z kosmosu i budowali swe piramidy w miejscach koncentracji kosmicznej energii…

Przykłady można by mnożyć, ale sprawdźmy raczej, co mówią podręczniki na temat wcześniejszych badań archeologicznych tego terenu. Badania te prowadzili niemieccy naukowcy, którzy odnaleźli kilkanaście tysięcy artefaktów neolitycznych, nie znajdując znalezisk starszych niż 7000 lat ani śladów żadnej cywilizacji zdolnej do takich wyczynów budowlanych. W późniejszych czasach w okolicy Visočicy była osada Ilirów, następnie nadciągnęli Rzymianie i zbudowali fort, a raczej punkt obserwacyjny. W średniowieczu wzniesiono tu zamek bośniackich królów. Jak widać, potencjalnych twórców odkrytych pozostałości (o ile nie stanowią one całości, czyli piramidy, jak sądzi Semir) może być wielu.

Jedni twierdzą, że kamienne bloki na niektórych fotografiach to pozostałości rzymskich dróg, inni – że średniowiecznego cmentarza. Tunel może być na przykład dziełem Słowian, a inskrypcje – pijanego legionisty. Doktor Colette M. Dowell stwierdziła nawet: „Przykro mi to mówić, ale tych inskrypcji na skałach na początku nie było. Rozmawiałem wiele razy z geologiem, który jako pierwszy wszedł do tuneli i znalazł skałę i był w tunelach wiele razy – tych inskrypcji nigdy tam nie było, pojawiły się dopiero pewnego ranka. Teraz jest ich więcej. Tak, inskrypcje znajdujące się na tej skale nie są prawdziwe”.

Ton, w jakim opisuję to „odkrycie”, może wydać się zbyt lekki i prześmiewczy, ale wynika to raczej z rozczarowania nierzetelnym podejściem do informacji na ten temat, a nie z braku szacunku. Oglądamy zdjęcia i czytamy różne relacje i wypowiedzi, niejednokrotnie całkiem sprzeczne, tak naprawdę to narasta tylko frustracja, że nikt nie może tego porządnie obejrzeć i wyjaśnić. O co w tym wszystkim chodzi? Czy to genialna promocja regionu, czy jednak piramidy zbudowane przez zapomnianą cywilizację, czy może po prostu pozostałości rzymskich i średniowiecznych siedlisk? Bo komu mamy wierzyć? Autorytetom – badaczom, którzy nawet nie oglądali tego miejsca, czy fascynatom poświęcającym czas na mniej czy bardziej naukowe badania? Czy znów urodziła się nam nowa zagadka, która jak zwykle nie zostanie wyjaśniona? Jesteśmy zwykłymi ludźmi, nie naukowcami, i nie jest nam łatwo odnaleźć się w tym zamieszaniu.

Biorąc pod uwagę całość sytuacji dookoła bośniackich piramid redakcja magazynu „Inne Oblicza Historii” postanowiła podjąć próbę wyjaśnienia, próbę odpowiedzi na pytanie – co odkryto w okolicy miasteczka Visoko? W pierwszej połowie października wyrusza do Bośni ekspedycja naukowo-fotograficzna naszej gazety, by na miejscu spróbować odpowiedzieć na postawione pytania i przekazać wszystkie zdobyte informacje naszym czytelnikom. Powstanie cykl fotograficzny, który zostanie zaprezentowany na wystawie 12 stycznia w Fundacji Tumult w Toruniu, a także film dokumentalny, który będzie dołączony do grudniowego wydania magazynu „Inne Oblicza Historii”. Dokładny opis ekspedycji i codzienne relacje z jej przebiegu pojawią się na portalu www.ioh.pl

Źródło

W przypadku naruszenia praw autorskich lub licencyjnych prosimy o kontakt

>

Send this to a friend