Kiedy Koriba, stary szaman plemienia Kikuju postanowił wybrać swojego następcę, jego wybór padł na młodego Ndemi. Ndemi okazał się bystrym i pojętnym uczniem. Szybko chłonął wiedzę potrzebną szamanowi, nigdy niczego nie zapominał i były szanse, że z czasem poza wiedzą osiągnie również mądrość. Miał tylko jedną wadę: zawsze się spóźniał. Z jednej strony Koriba był rozbawiony i zachwycony pomysłowością dorastającego młodzieńca, który potrafił stworzyć tysiące wymówek dla swoich spóźnień i nigdy się nie powtarzał. Z drugiej strony, jako jego nauczyciel i mentor musiał coś zrobić, by nauczyć go dyscypliny. Opowiedział mu więc historię o wojowniku i dziewczynie.

Droga Wojownika Światła i Woje Dawnych Słowian - Część III: Mądrość starego szamana o spóźnialskim Wojowniku 1

Młody wojownik zobaczył dziewczynę cudnej piękności i następnego dnia udał się do niej w zaloty. Niestety, po drodze napotkał słonia i musiał się cofnąć. Kiedy dotarł do dziewczyny, inny wojownik ubiegał się o jej rękę. Nasz bohater musiał więc odejść, choć dziewczyna posłała mu zachęcający uśmiech. Mając w pamięci wspomnienie jej uśmiechu poszedł do dziewczyny następnego dnia. Tym razem jadowity wąż zagrodził mu drogę i znowu ubiegł go jego rywal. Trzeciego dnia wojownik długo się zastanawiał, jakimi słowami ma wyznać miłość dziewczynie. Zajęło mu to tyle czasu, że dotarł do niej dopiero pod wieczór, by się dowiedzieć, że jego rywal zapłacił ojcu jego wybranki pięć krów i trzydzieści kóz posagu.

Zrozpaczony wojownik pobiegł do dziewczyny i wyznał jej miłość. Dziewczyna odwzajemniała jego uczucia – niestety, była już przyrzeczona innemu. Wojownik zaczął się usprawiedliwiać, wyjaśniać powody swoich spóźnień, ale usprawiedliwienia, nieważne czy prawdziwe, czy nie, niczego nie zmieniły- stracił to, czego najbardziej pragnął.

Kiedy Koriba skończył mówić, Ndemi od razu zrozumiał jej morał. Ale ponieważ wchodził już w wiek, w którym młodzi butnie kwestionują mądrość starszych i szukają swoich własnych dróg, rozpoczął dyskusję z szamanem. „Koribo”, powiedział „czemu mi po prostu nie powiesz, że jeśli znowu się spóźnię to mnie ukarzesz? Po co te wszystkie historie, które zawsze opowiadasz? Czy nie lepiej mówić wprost czego się chce, zamiast snuć opowieści o mądrych lwach i głupich hienach?” „Nie, Ndemi” opowiedział stary szaman. „Zapomniałeś o czymś bardzo ważnym. Zapomniałeś, że prawdziwą wartością opowieści jest to, że słuchacz także musi coś do niej wnieść.”

Rzeczywiście, słysząc wciągającą opowieść, człowiek nadaje jej pewne osobiste znaczenie – i robi to na poziomie zarówno świadomym, jak i podświadomym. Ważną zasadą wywierania wpływu jest: umysł nie stawia oporu temu, co sam wymyśli. Tak więc gdy opowiadasz komuś jakąś historię, słuchacz nadaje jej własne znaczenie – i nie walczy z tym co sam wymyślił gdy zaczął rozumieć. O ile bezpośrednia rada czy sugestia może wywołać opór u słuchacza, to opowieść lub metafora nie budzi takiego oporu, gdyż ego, umysł podświadomy się nie sprzeciwia temu, co uznaje za własne przemyślenia.

Powstaje jednak pytanie: w jaki sposób możesz się upewnić, że słuchacz zrozumie opowiadaną przez Ciebie historię zgodnie z Twoimi intencjami? Skoro sam nadaje znaczenie Twojej opowieści, to co można zrobić, by to znaczenie odpowiadało Twoim zamierzeniom gdy chcesz go do czegoś przekonać?

Uzbrojenie i wyposażenie Wojowników polskich

Wiemy na pewno, że w obronie swych słowiańskich ziem i w wyprawach wojennych stawali solidarnie wszyscy mężczyźni zdolni do noszenia broni. Stąd pochodzi słowo „wojsko”, oznaczające chmarę ludzi, ogół Wojów. Obok pospolitego ruszenia działającego podobnie jak w okresie przedpaństwowym, którego obowiązkiem była obrona bezpośredniego terenu w razie agresji, pojawiła się drużyna książęca. Władca Słowian utrzymywał drużynę z danin od ludności rolniczej i ze zdobyczy wojennych. Drużyna używana była dla szerzej zakrojonych działań zbrojnych, także ofensywnych. Drużyna była stałą siłą zbrojną przy księciu, kniaziu. Doskonale zorganizowana, zdyscyplinowana, dobrze wyszkolona i liczna drużyna dała pierwszym Piastom zasadniczą przewagę nad innymi ośrodkami plemiennymi. Pozwoliło im to na szybką ekspansję słowiańskiego państwa piastowskiego, a także na prowadzenie wojen z sąsiednimi państwami.

Piechota podzielona była na formacje:

– Piechota strzelcza – wyposażona w ciężkie łuki, oszczepy a czasami proce;

– Tarczownicy – wyposażonych w tarcze, włócznie i topory;

– Najemnicy normandzcy – rycerze najemni pochodzący z Normandii (pół. Francja), wyposażeni w charakterystyczne topory bojowe.

Jazda dzieliła się na:

– Jazda ciężkozbrojną (pancerni) – wyposażona w miecz, topór, włócznię, tarczę, hełm i pancerz

– Jazda lekkozbrojną – wyposażona jak żołnierz ciężkozbrojny z pominięciem pancerza Droga Wojownika Światła i Woje Dawnych Słowian - Część III: Mądrość starego szamana o spóźnialskim Wojowniku 2

Wojsko polskie w czasach początku istnienia słowiańskiego państwa polskiego rzadko staczało bitwy na otwartym polu. Ulubioną metodą walki było wciąganie przeciwnika w zasadzkę, a następnie nękanie go ciągłymi atakami w dzień i w nocy. Metodę tą określa się wojną szarpaną lub partyzancką, wojną podjazdową. Niewiele wiemy natomiast o organizacji wojsk polskich w okresie wczesnofeudalnym. Żołnierze tworzący drużynę otrzymywali od księcia żołd, udział w łupach, uzbrojenie i wyżywienie. Z czasem powstała administracyjna funkcja Wojewody, który w prowincjach dowodził wszystkimi sprawami wojskowymi. Mieczom często nadawano imiona np. miecz Bolesława Krzywoustego zwał się Żuraw a Bolesława Chrobrego Szczerbiec.

W wyniku zmian form walki na terenach polski i sąsiadów w XI i XII wieku doszło do częściowego ujednolicenia form uzbrojenia. Używane w Polsce miecze z tego okresu posiadały długość głowni przeciętnie około 75 cm. Służyły przede wszystkim do rąbania, a sztych był mniej wykorzystywany. Rękojeść zazwyczaj jednoręczna, bogato zdobiona posiadała ciężką głowicę oraz jelec krzyżowy. Głownię zgrzewano w jedną całość z kilku prętów żelaza i stali o różnej twardości i giętkości. Pochwy mieczowe wyrabiano z drzewa oklejonego płótnem i obciągniętego skórą. Na ich dolny koniec nakładano ozdobne metalowe okucie. Miecz był orężem kosztownym, którym posługiwali się głównie drużynnicy i ludzie zamożni.

Powszechnie używano włócznie i topory. Bojową odmianę topora stanowił czekan, mający obuch zaopatrzony w młotek lub kolec. Topory używane przez pieszych osadzano były na dość długim toporzysku, jeźdźcy zapewne używali toporzysk krótszych. Żeleźce topora było stosunkowo niewielkie, a jego przeciętna waga wynosiła około 0,75 kg. Włócznie, zazwyczaj o grocie lancetowatym, przeznaczone były do walki wręcz. Groty z zadziorami należały do rzadkości. Drzewce włóczni, niezbyt grube, dochodziło do około 2 m długości.

Mocno rozpowszechnioną bronią w wojskach był łuk. Surowcem do wyrobu było twarde i sprężyste drewno. Łuk polski należał do łuków typu prostego, o długości około 1–1,8 m. Łuk i strzały noszono lub wożono w futerałach zwanych „łubie” (na łuk) i „tuł” (na strzały). Dobry łucznik strzelał celnie na odległość do 200 m, z szybkością około 12 strzał na minutę. W XII wieku pojawiły się w Polsce kusze. Kusza była mniej szybkostrzelna niż łuk. Miała jednak znacznie większą szybkość wylotową, a stąd – siłę przebicia. Inne rodzaje broni zaczepnej: noże, maczugi i proce odgrywały rolę drugorzędną.

Najważniejszym elementem uzbrojenia ochronnego Wojowników była wówczas tarcza. Konstrukcja jej uległa zmianie. Zamiast imacza (uchwytu) posiadała pasy, umożliwiające zawieszenie jej na przedramieniu. Dłoń Wojownika pozostawała wolna i mogła kierować koniem lub ująć łuk. Zewnętrzną stronę tarczy pokrywano barwnym malowidłem. Do połowy XI wieku używano tarcz kolistych, później weszły w użycie tarcze trójkątne i migdałowate.

Pancerz stanowi najczęściej kolczuga. Plecionka składa się z drobnych kółeczek z drutu żelaznego, z których każde było połączone z kilkoma sąsiednimi. Sporządzenie kolczugi było i jest niezmiernie pracochłonne. Ilość kółek w jednym kaftanie dochodzi do kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy sztuk. Waga kolczugi z długimi rękawami i kołnierzem okrywającym szyję wynosi około 10 kg. Obok kolczugi używano pancerzy typu zachodnioeuropejskiego.

Głowę Woja okrywa hełm. To zazwyczaj ozdobny szyszak stożkowaty, zrobiony z czterech połączonych ze sobą nitami czterech blach żelaznych, pokrytych złoconą blachą. Na szczycie znajduje się tulejka na pióropusz łub kitę z włosia. Do ozdobnej obręczy przyczepiony jest kołnierz z kolczej plecionki, okrywający część twarzy i szyję. Były też używane hełmy pochodzenia zachodnioeuropejskiego, stożkowate lub półkoliste, z nosalem chroniącym twarz.

Na wyposażenie jeździeckie składają się m.in. ostrogi i rząd koński. Ostrogi, często ozdobne, nie miały jeszcze charakterystycznych gwiazdek (obrotowych zakończeń do „pobudzania konia”). Rolę bodźca spełniał kolec. Rząd koński stanowiło drewniane, pokryte skórą siodło z żelaznymi strzemionami oraz skórzana uzda z wędzidłem tręzlowym. Konny powinien posiadać także wiadro do pojenia i sierp do żęcia trawy.

Ubiór i wyposażenie wojów nie było jednolite. Piechur czyli tarczownik (clipeatus) uzbrojony był w tarczę, włócznię, topór ewentualnie miecz i łuk ze strzałami. Pancerny (loricatus) – ciężkozbrojny jeździec z hełmem, tarczą i pancerzem, uzbrojony był we włócznię, miecz, czasem topór i w łuk. Pełne obciążenie „pancernego” wynosiło około 30 kg. Na przełomie XI i XII wieku istniała też w wojskach polskich lżejsza jazda, nie nosząca pancerzy. Wojennymi instrumentami muzycznymi są rogi i bębny.

Normanowie w polskiej drużynie książęcej

Wiek X i XI to okres szczytowej aktywności Wikingów w Europie, którzy jako najemnicy odegrali kluczową rolę m.in. w powstaniu słowiańskiego państwa ruskiego, dzisiejszej Ukrainy, Białorusi i Rosji. Niewykluczone, że mieli swój udział także w ekspansji terytorialnej Polan. Wskazują na to odkrywane na terenie Pomorza, Wielkopolski i Mazowsza cmentarzyska. Udowodniona archeologicznie obecność Normanów w okolicach Poznania i na Ostrowie Lednickim pozwala przypuszczać, że stanowili oni istotny element drużyny kniazia Mieszka I. Dodatkowym dowodem na związki Polan i Normanów jest małżeństwo córki Mieszka Świętosławy-Sygrydy i władcy Szwecji Swena Widłobrodego. Związek ten był zapewne nie tyle pierwszym kontaktem polsko-szwedzkim, co raczej efektem wcześniejszych związków i współpracy. Nie dziwi zatem pewna rycerska wspólnota tradycji Wojów Słowiańskich i Wikingów.

LINKI

Tradycyjne KARATE Shorin Ryu z Okinawy

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2016/04/karate-tradycyjne-shorin-ryu.html

Podstawy treningu Karatedo

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2014/01/zasady-treningu-karate.html

Dojo (Dodźo) w sztukach walki wschodu

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2015/08/dojo-w-sztukach-walki-wschodu.html

Shobu-Aiki-Do – Sztuka Walki Aiki Budo

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2015/09/shobu-aikido-sztuka-walki-aiki-budo.html

Prana – Ki – Qi – Qigong/Chi kung – Energia w Sztukach Walki

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2014/02/qigong-czyli-chi-kung-prana-i-hatha-joga.html

 

Źródło

W przypadku naruszenia praw autorskich lub licencyjnych prosimy o kontakt

>

Send this to a friend