Wojownicy Światła mają w oczach osobliwy blask, żyją tak, że stanowią część życia innych ludzi. Całe życie potrafią przejść w swoich prostych sandałach o których przyszłe pokolenia śpiewają wzniosłe pieśni. Wojownik Światła potrafi walczyć bohatersko, ale potrafi także mieszkać spokojnie we własnym domu. Choć Wojownik dobrze zna swoje wady i ograniczenia, robi co w jego mocy, by zachować pogodę ducha w trudnych sytuacjach. Ostatecznie, świat zawsze stara się przyjść mu z pomocą, nawet jeżeli wszystko wokół wydaje się temu przeczyć. Wojownik światła często robi rzeczy odbiegające od przeciętności.

Wojownik Światła nie szczędzi sił, by stać się lepszym człowiekiem. W każdym cięciu jego szabli (włóczni czy miecza) odbijają się całe wieki mądrości i ludzkich rozmyślań. Każdy cios ma siłę i celność na miarę wszystkich dawnych Wojowników, którzy do dziś błogosławią szlachetną walkę. Najmniejszy gest w bitwie jest hołdem dla dokonań poprzednich pokoleń. Wojownik doskonali piękno, szybkość i siłę swoich ciosów.

Droga Wojownika Światła i Woje Dawnych Słowian- Część II: Funkcjonowanie Wojownika Światła 1


Wszystkie drogi świata prowadzą do serca Wojownika. Zanurza się on bez wahania w rzece namiętności, która przepływa przez jego życie. Wojownik wie, że wolno mu wybrać to, czego szczerze pragnie. Podejmuje więc decyzje z odwagą, bezinteresownością, a czasem – z odrobiną szaleństwa. Akceptuje swoje pasje i raduje się nimi z całego serca. Przekonał się, że wcale nie trzeba wyrzekać się podbojów – stanowią one nieodzowną część życia i napawają radością tych, którzy biorą w nich udział. Jednak nigdy nie traci z oczu rzeczy nieprzemijalnych ani silnych więzi z ludźmi, zacieśniających się z biegiem czasu. Wojownik potrafi odróżnić to, co ulotne od tego, co wieczne.

Wojownik Światła nigdy nie oszukuje; umie jednak zmylić przeciwnika. Żeby nie wiadomo jak się niepokoił, potrafi zastosować w walce odpowiedni wybieg, by zwyciężyć. Kiedy czuje, że jest u kresu sił, sprawia, że przeciwnik ma wrażenie, iż mu się wcale nie spieszy. Kiedy powinien atakować z prawej, przemieszcza swe oddziały na lewą flankę. Jeśli ma zamiar ruszyć natychmiast do boju, udaje, że jest zmęczony i właśnie szykuje się do snu. Jego przyjaciele mówią: „Popatrzcie, gdzieś ulotnił się cały jego zapał!”. Ale on nie przejmuje się tymi uwagami, bowiem przyjaciele nie mają pojęcia o jego taktyce. Wojownik Światła wie czego chce i nie musi niczego objaśniać.

Wojownik Światła nie hańbi swego serca nienawiścią. Kiedy rusza do walki, przypomina sobie słowa Mistrza: „Kochaj swoich bliźnich”, i jest tym słowom posłuszny. Jednak wie, że przebaczać nie znaczy godzić się na wszystko. Wojownik nie może spuścić głowy, bo wówczas traci z oczu horyzont swoich marzeń. Odkrywa, że jego przeciwnicy są po to, by wystawiać na próbę jego odwagę, wytrwałość i zdolność do podejmowania decyzji. Są dla niego błogosławieństwem, ponieważ to wrogowie popychają go, by walczył w imię swoich marzeń czy ideałów. I właśnie to doświadczenie prawdziwej walki dodaje sił Wojownikowi Światła.

To dziwne – myśli wojownik światła. – Spotkałem w życiu wielu ludzi, którzy przy pierwszej nadarzającej się okazji, starają się pokazać to, co w nich najgorsze. Zasłaniają swoją wewnętrzną siłę agresją, a lęk przed samotnością kryją pod maską niezależności. Nie wierzą we własną siłę i możliwości, ale bez ustanku przechwalają się nimi na cztery strony świata”. Wojownik dostrzega tę cechę u wielu mężczyzn i kobiet. Nigdy nie daje się jednak zwieść pozorom i milczy, gdy ktoś usiłuje zwrócić na siebie uwagę. Ale wykorzystuje najmniejszą nawet sposobność, by przezwyciężyć własne wady, bowiem inni ludzie bywają wspaniałym zwierciadłem dla nas samych. Wojownik korzysta z każdej okazji, by stać się mistrzem sztuki walki.

Wojownik Światła walczy czasem z tymi, których kocha. Człowieka, który ma przyjaciół, nigdy nie złamią wichry losu. Ma on w sobie dość sił, by pokonać trudności i iść dalej naprzód. Jednak bardzo często ci, których wtajemnicza w arkana walki okazują mu nieufność i prowokują do pojedynku. Wtedy Wojownik pokazuje na co go stać – kilkoma ruchami wytrąca broń z rąk uczniów, a wtedy znowu powraca harmonia i zaufanie. „Czemu to czynisz, skoro masz tak wielką nad nimi przewagę?” – spytał go pewien wędrowiec. „Ponieważ, kiedy rzucają mi wyzwanie, w istocie chcą ze mną rozmawiać. W ten sposób podtrzymuję z nimi dialog.” – odparł Wojownik.

Zdarza się, że zło podąża śladem Wojownika Światła. Wtedy spokojnie zaprasza je do swojego namiotu. Wojownik pyta zło: „Czy pragniesz zranić mnie, czy raczej posłużyć się tylko mną, by ranić innych?”. Zło udaje, że nie dosłyszało tego pytania. Przechwala się, że zna słabości jego duszy. Jątrzy nie zabliźnione jeszcze rany i wzywa do niesłusznej zemsty. Przypomina, że tylko ono zna subtelne zasadzki i trucizny, zdolne pomóc Wojownikowi pozbyć się wszystkich wrogów. Wojownik słucha uważnie i wypytuje szczegółowo zło o jego zamiary. Po czym wstaje i odchodzi. Zło gadało jak najęte i jest tak zmęczone i tak puste, że nie zdoła pójść za nim ani na krok. Wojownik Światła pozwala złu wygadać się do woli, jednak nie ulega ani jednemu jego słowu.

Wojownik Światła zauważa, że niektóre sytuacje w życiu powtarzają się. Często staje przed problemami, z jakimi już kiedyś się zetknął. Wtedy nawet wpada w rozpacz. Wydaje mu się, że nie uda mu się zrobić kolejnego kroku naprzód, ponieważ trudności i kłopoty znowu powracają. „Przecież już kiedyś przeszedłem przez to samo” – skarży się w duchu. „Co prawda, już kiedyś to przeżyłeś – odpowiada jego serce – ale nigdy tego nie pokonałeś”. Dopiero wtedy wojownik pojmuje, że doświadczenia, które powtarzają się wielokrotnie, mają jeden jedyny cel: nauczyć go tego, czego jeszcze nie potrafi. Pokonać samego siebie i swoje karmiczne nagromadzenia.

Wojownik Światła często robi rzeczy odbiegające od przeciętności. Może tańczyć na ulicy, idąc rano do pracy. Patrzeć nieznajomym prosto w oczy i mówić o miłości od pierwszego wejrzenia. Bronić poglądów, które innym mogą wydawać się śmieszne lub dziwaczne. Wojownik światła pozwala sobie na takie dziwactwa jak obrona wspólnoty, obrona mistrza. Nie lęka się opłakiwać starych smutków ani radować nowymi odkryciami. Kiedy czuje, że nadeszła pora, porzuca wszystko i wyrusza na poszukiwanie przygód, o których marzył. Kiedy odkrywa, że jest u kresu sił, bez poczucia winy porzuca walkę dla jednego czy dwóch szaleństw. Wojownik nie trwoni czasu, by odgrywać role, które chcą mu narzucić inni.

Wojownik Światła bywa czasami niczym woda. Prześlizguje się pomiędzy licznymi przeszkodami, jakimi usłana jest jego droga. Czasami stawianie oporu znaczy tyle, co unicestwienie, więc Wojownik dostosowuje się do okoliczności. Godzi się – bez cienia skargi – by przez góry wiódł go kamienisty szlak. W tym właśnie tkwi siła żywiołu wody. Żaden młot nie jest w stanie jej roztrzaskać, ani nóż zranić. Cięcie najostrzejszej szabli nie pozostawia na niej śladu. Woda w rzece dostosowuje się do rzeźby terenu, nigdy nie zapominając o celu, do którego dąży – o morzu. Nieśmiała u źródła, czerpie powoli siłę z napotkanych potoków, i w końcu nabiera potężnej Mocy.

Wojownik Światła nie boi się uchodzić za szaleńca (wariata). Rozmawia sam ze sobą, gdy nie ma nikogo obok. Ktoś powiedział mu kiedyś, że to najlepszy sposób, żeby porozumieć się z aniołami, a on poszukuje tego kontaktu. Z początku uważa, że to trudne zadanie. Wydaje mu się, że nie ma nic do powiedzenia, że w kółko powtarza to samo, ale nie poddaje się. Każdego dnia rozmawia ze swoim sercem, z boską duszą, z aniołami czy bóstwami. Mówi rzeczy, których nie myśli naprawdę, mówi głupstwa. Pewnego dnia zauważa jednak jakąś zmianę w swoim głosie. Wtedy pojmuje, że przepływa przez niego wyższa mądrość. Wojownik zdaje się szalony, ale to tylko maska.

Wojownik Światła odkrywa niebiańską Drogę w chwili, gdy stawia pierwszy krok. Wita go każdy kamień, każdy zakręt. Rozpoznaje się w mijanych pagórkach i potokach. Widzi cząstkę niebiańskiej duszy w roślinach, zwierzętach i dzikich ptakach. I wtedy, z pomocą Boga i Boskich Znaków pozwala, by jego Własna Legenda wiodła go ku zadaniom, które na niego czekają. Bywają noce, kiedy nie ma gdzie spać, bywają takie, kiedy nie może zmrużyć oka. „Sam postanowiłem pójść tą drogą – myśli wojownik. – A to cena, którą muszę za to zapłacić”. W takim sposobie myślenia tkwi cała jego Moc. To on wybrał ścieżkę niebiańską, którą teraz podąża i na nic zdadzą się skargi.

Wojownik Światła potrzebuje czasu dla Duszy (Jaźni, Atmana). Poświęca go na odpoczynek, rozmyślania, kontakt z Duszą Wszechświata. Nawet w największym ferworze walki znajduje czas na medytację i refleksję. Czasami siada, odpręża się i pozwala, by sprawy toczyły się własnym torem. Patrzy na świat oczami widza, nie usiłuje być ani lepszy, ani gorszy – poddaje się bez oporu nurtowi życia. I po trochu wszystko, co wydawało się skomplikowane, staje się proste, a Wojownik jest szczęśliwy. W kamienie na dnie uderza woda. Wiatr trąca swobodnie trawę na zboczu. Bądź zatem jak trawa z kamienia na wodzie.

Wojownik Światła wie, że nikt nie jest totalnym głupcem, i że każdy może nauczyć się wiele od życia – nawet jeśli wymaga to czasu. Daje z siebie zawsze to, co najlepsze, ale też najlepszego oczekuje od innych. Stara się wydobyć na światło dzienne zalety i umiejętności każdego człowieka. Niektórzy znajomi mówią mu: „Świat pełen jest niewdzięczników!”. Wojownik nie daje się zbić z tropu i nie przestaje dodawać otuchy innym, bowiem to najlepszy sposób, by pobudzać da działania samego siebie.

Droga Wojownika Światła i Woje Dawnych Słowian- Część II: Funkcjonowanie Wojownika Światła 2


Wojownik światła dzieli się całym swoim światem z ludźmi, których kocha. Kiedy brak im odwagi, zachęca ich, by spełniali swoje marzenia. W takich chwilach pojawia się wróg z dwoma tabliczkami w dłoniach. Na pierwszej wyryte są słowa: „Myśl więcej o sobie. Zachowaj dla siebie swoje dobrodziejstwa, inaczej wszystko stracisz”. Na drugiej czyta: „Kim jesteś, by dawać rady innym? A może nie potrafisz dojrzeć swoich własnych wad?” Wojownik wie, że ma wady, ale wie również, że nie sposób rozwinąć się w samotności, z dala od przyjaciół. Rzuca więc na ziemię obie tabliczki, nawet jeśli myśli, że zawierają one ziarenko prawdy. Zamieniają się w pył, a Wojownik nadal przychodzi z pomocą bliźniemu w opałach ciemności i zła.

Kiedy Wojownikowi dzieje się krzywda, to zazwyczaj stroni od ludzi, by nie obarczać ich swoim cierpieniem. Jest to postępowanie dobre i złe zarazem. Pozwolić, aby w sercu powoli goiły się rany – to jedno. Natomiast na całe dnie pogrążać się w smutku, z obawy, by nie obnażyć własnej słabości – to całkiem inna sprawa. W każdym z nas zalążkowo istnieje i anioł (światło) i diabeł (ciemność), a ich głosy są bardzo do siebie podobne. Wobec trudności diabeł przekonuje, że łatwo nas zranić, a anioł prosi, byśmy zastanowili się nad sobą, i czasami musi włożyć swoje słowa w usta obcych ludzi. Wojownik utrzymuje równowagę pomiędzy samotnością i uzależnieniem od innych. Wojownik ostatecznie pokonuje wszelkie zalążki ciemności i zła.

Wojownik Światła potrzebuje miłości, duchowych ideałów, wiedzy o praktykowaniu Mocy. Przywiązanie, przyjaźń i czułość są częścią jego natury, tak samo jak jedzenie, picie czy radość walki w imię dobrej sprawy. I jeśli o zachodzie słońca nie czuje się szczęśliwy, znaczy to, że nie wszystko jest z nim w porządku. Wtedy przerywa bitwę i rusza na poszukiwanie kogoś, kto razem z nim obejrzy zachód słońca. Jeśli trudno mu znaleźć przyjaciela, pyta sam siebie: „Czyżbym obawiał się bliskości z ludźmi? A może ktoś obdarzył mnie przyjaźnią i nawet tego nie dostrzegłem?” Wojownik Światła może wybrać samotność, ale nie może paść jej ofiarą.

Wojownik Światła nigdy nie pozostaje obojętny wobec niesprawiedliwości. Wie, że wszystko jest jednością i każde indywidualne działanie ma wpływ na wszystkich ludzi na świecie. Toteż kiedy na jego oczach komuś dzieje się krzywda, sięga po szablę, włócznię lub miecz, by przywrócić ład i porządek sprawiedliwości. Lecz nawet kiedy staje do walki z przemocą, stara się nie krzywdzić napastnika ponad to, co konieczne. Robi bez słowa to, co do niego należy, bo każdy za swoje czyny odpowiada wobec Boga. Wojownik Światła jest na świecie po to, by pomagać swoim braciom w biedzie, nie po to, by ferować bezzasadne wyroki na bliźnich, nie po to aby się pastwić nad złymi czy podpadniętymi.

Wojownik światła rzadko traci nadzieję, ale czasem, gdy zalewa świat fala ciemności traci. Wydaje się wtedy, że wygasł już w nim na zawsze wewnętrzny Ogień. Całymi dniami i nocami tkwi w tym przeświadczeniu i nic nie wzbudza w nim entuzjazmu. Przyjaciele mówią: „Może jego walka dobiegła już kresu?”. Wojownik czuje ból i wstydzi się słysząc te słowa, ponieważ wie, że nie osiągnął jeszcze tego, co zamierzał. Lecz jest uparty i nigdy nie wyrzeka się swojego powołania, walczy dalej. I wtedy, kiedy się najmniej tego spodziewa, otwierają się przed nim nowe możliwości.

Wojownik Światła zasiada z przyjaciółmi przy ognisku, w kręgu Świętego Ognia. Opowiadają o swoich przygodach i zdobyczach. Wszyscy są dumni z życia, jakie wiodą i z walki w imię dobrej sprawy, dlatego każdy nieznajomy, który się do nich dołącza, jest zawsze mile widziany. Wojownik wie, jak ważne jest dzielić się z innymi swoim doświadczeniem. Opowiada z entuzjazmem o swoich perypetiach, o tym jak udało mu się uniknąć zaczepki, jak wybrnął z tarapatów. Kiedy przywołuje swoje przygody, robi to z pasją i romantyzmem. Bywa, że trochę ubarwia swoje opowieści. Pamięta o tym, że i jego przodkowie też przesadzali od czasu do czasu. Dlatego może sobie pozwolić na to samo, pod warunkiem, że nigdy nie pomyli dumy z próżnością, ani nie uwierzy we własną przesadę.

Wojownika Światła opuszcza czasem wiara i nadzieja. Bywają chwile, kiedy znikąd nie widzi nadziei. Pyta swego serca: „Czy mój wysiłek cokolwiek jest wart?”. Ale jego serce milczy. Wojownik musi ocenić to sam. Wtedy szuka jakiegoś przykładu. Przypomina sobie, że i Mistrz musiał przeżyć podobny etap w życiu, by móc w pełni dotrzeć do swego człowieczeństwa i boskości. „Niech mnie ominie ten kielich” – powiedział Jezus. On również utracił wszelką wiarę i odwagę, lecz się nie poddał. Wojownik Światła czasami idzie przed siebie bez wiary. Ale gdy idzie i wiara w nim odżywa.

Wojownik wie, że żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Wie, że nie może walczyć sam. Jakiekolwiek by były jego zamiary, zawsze potrzebuje innych ludzi. Musi z kimś omówić swoją strategię, poprosić o wsparcie, a w chwilach wytchnienia powspominać z kimś bitewne przygody. Jednak nie pozwala nikomu pomylić koleżeństwa z brakiem pewności siebie. Jest przejrzysty w działaniu, lecz tajemniczy w swoich planach. Wojownik Światła tańczy z przyjaciółmi, lecz nie oddaje w niczyje ręce odpowiedzialności za własny los. Wojownik Światła chętnie ćwiczy techniki sztuki walki i rozwój Mocy w gronie przyjaciół.

Wojownicy Światła mają zawsze w oczach osobliwy blask. Żyją na świecie, stanowią część życia innych ludzi, rozpoczęli swoją ziemską podróż bez tobołków i bez sandałów. Często bywają tchórzliwi i nie zawsze postępują tak jak trzeba. Wojownicy Światła cierpią z powodu nieważnych spraw, bywają małoduszni, czasem uważają, że nigdy nie uda im się dorosnąć, albo sądzą, że nie są godni błogosławieństwa czy cudu. Na początku, nie zawsze wiedzą, co właściwie robią na świecie i często spędzają bezsenne noce, myśląc, że ich życie nie ma wcale sensu. Dlatego z czasem stają się Wojownikami Światła, aby walczyć o odsłonięcie celu i sensu życia. Ponieważ się czasem mylą, ponieważ zadają trudne pytania. Ponieważ poszukują celu sensu – z całą pewnością – kiedyś go odnajdą.

Wojownika Światła nie trzeba prosić, żeby dawał. Wiedząc to, niektórzy mówią: „Ten, kto potrzebuje, powinien się o to upomnieć”. Wojownik Światła wie, że wielu ludziom nie udaje się po prostu poprosić o Pomoc. Odkrywa wokół siebie ludzi, których serca są tak spragnione uczucia, że padają łupem złej miłości. Potrzebują oni czułości, lecz wstydzą się to okazać. Wojownik zaprasza ich do Ogniska, opowiada historie, dzieli z nimi swój posiłek i razem zwalczają smutki oraz troski. Nazajutrz wszyscy czują się lepiej. Największymi nędzarzami są ci, którzy patrzą na cudzą nędzę obojętnym okiem.

Wojownik siada przy Ogniu (Agni), by porozmawiać z przyjaciółmi drogi. Nawet jak się czasem pokłócą się, pooskarżają nawzajem, to jednak resztę nocy i tak spędzają w tym samym namiocie. Wnet zapominają o wszystkich miotanych przez siebie obelgach. Od czasu do czasu pojawia się wśród nich ktoś nieznajomy. Niczego jeszcze wspólnie z nim nie przeżyli, pokazał się im tylko z dobrej strony, więc niektórzy dopatrują się w nim mistrza. Wojownik Światła nie porównuje go ze swoimi dawnymi towarzyszami. Mile wita nieznajomego, ale nie ufa mu, dopóki nie odkryje również jego wad. Wojownik Światła nie rozpocznie bitwy, nim całkowicie nie pozna swojego Sprzymierzeńca.

Wojownik skupia się na maleńkich cudach codzienności. Jeśli potrafi w nich dojrzeć to, co piękne, znaczy to, że i on nosi w sobie piękno, bowiem świat jest zwierciadłem, w którym odbija się twarz każdego człowieka. I choć Wojownik dobrze zna swoje wady i ograniczenia, robi co w jego mocy, by zachować pogodę ducha w trudnych sytuacjach. Ostatecznie, świat zawsze stara się przyjść mu z pomocą, nawet jeżeli wszystko wokół wydaje się temu przeczyć.

Wojownik wie, że słowa najistotniejsze w każdym języku, to słowa bardzo krótkie. „Tak”, „Prawda”, „Miłość”, „Honor”, „Bóg”. Takie słowa przychodzą nam najłatwiej i wypełniają olbrzymie przestrzenie pustki. Jednak istnieje inne słowo, też bardzo krótkie, którego wypowiedzenie sprawia wielu ludziom nie lada kłopot: „Nie”. Ten kto nigdy nie mówi „Nie” sądzi, że jest wspaniałomyślny, szlachetny i dobrze wychowany, bowiem „Nie” ma reputację słowa przeklętego, samolubnego i pospolitego. Wojownik stara się nie wpaść w tę pułapkę. Bowiem czasami mówiąc „Tak” innym, można powiedzieć „Nie” samemu sobie. Mówiąc „Tak” złu mówimy „Nie” Dobru. Dlatego jego usta nigdy nie wypowiadają „Tak”, kiedy jego serce mówi „Nie”.

Wojownik Światła wkłada całą duszę w jedno ćwiczenie – bardzo potrzebne na drodze duchowego rozwoju – skupia uwagę na tym, co zazwyczaj wykonuje machinalnie, jak oddychanie, mrużenie oczu czy oglądanie codziennych przedmiotów. Robi to zawsze, ilekroć czuje się zbity z tropu. W ten sposób pozbywa się napięcia i pozwala intuicji działać swobodnie. Wówczas dla niektórych problemów nie do rozwiązania, rozwiązanie się znajduje. Ból, który zdawał się nie do zniesienia, nagle mija. Sięga do tej techniki zawsze, kiedy musi stawić czoła trudnej sytuacji. Każde jedno ćwiczenie polega na wykonywaniu go całą Duszą, całą Mocą!

Wojownik Światła nosi w sobie iskierkę Boga. Dzieli los z innymi Wojownikami, lecz bywa, ze musi samotnie ćwiczyć sztukę fechtunku. Kiedy jest daleko od przyjaciół, staje się jakby gwiazdą na niebie. Rozświetla tę część Wszechświata, która jest mu przypisana, upiększa galaktyki i całe światy dla tych, którzy spoglądają w niebo. Wytrwałość Wojownika wkrótce będzie nagrodzona. Powoli zbliżają się do niego inni Wojownicy, łącząc się w konstelacje pełne symboli i tajemnic.

Kiedy pragniemy czegoś, to cały Wszechświat (Brahmanda) działa na naszą korzyść. Wojownik Światła dobrze o tym wie. Z tego powodu zwraca baczną uwagę na swoje myśli. Za dobrymi intencjami kryją się często uczucia, do których nikt nie śmie się przyznać: zemsta, lęk przed wygraną, przewrotna radość z powodu cudzej tragedii. Wszechświat niczego nie sądzi, on po prostu działa na korzyść naszych pragnień. Dlatego Wojownik ośmiela się zajrzeć w mroczne obszary swojej duszy i próbuje je rozjaśnić światłem przebaczenia. I zawsze bardzo uważa na swoje myśli.

Wojownik wie, że istnieje „zjawisko lawiny”. Często był świadkiem, kiedy ktoś zachował się podle wobec osoby, której zabrakło odwagi, by się przeciwstawić. Z tchórzostwa i żalu ta osoba wyładowywała swą złość na kimś jeszcze słabszym, aż powstawała z tego istna lawina nieszczęść. Nikt z nas nie zna skutków własnego okrucieństwa. Dlatego Wojownik jest ostrożny w szarżowaniu szablą i staje do walki tylko z godnym siebie przeciwnikiem. A kiedy wpada w gniew, uderza pięścią w skałę i rani sobie rękę. Ręka się goi łatwo, lecz dziecko, któremu zadałby ciężkie razy, bo przegrał jakąś potyczkę, pozostałoby napiętnowane na całe życie.

Kiedy nadchodzi chwila rozstania, Wojownik żegna wszystkich poznanych w Drodze przyjaciół. Jednych nauczył jak usłyszeć dzwony zatopionej świątyni, innym opowiedział przy Ognisku koleje swojego losu. Smutno mu na duszy, lecz wie, że jego szabla jest święta i musi być posłuszny rozkazom Tego, któremu poświęcił swą walkę. Tak więc Wojownik Światła dziękuje swoim towarzyszom podróży, bierze głęboki oddech i rusza naprzód pełen wspomnień z niezapomnianej podróży. W ostatniej godzinie Wojownik bez żalu żegna się z tym życiem przechodząc całą swoją istotą do wyższego świata, do świata boskiej Światłości…

LINKI

Tradycyjne KARATE Shorin Ryu z Okinawy

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2016/04/karate-tradycyjne-shorin-ryu.html

Podstawy treningu Karatedo

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2014/01/zasady-treningu-karate.html

Dojo (Dodźo) w sztukach walki wschodu

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2015/08/dojo-w-sztukach-walki-wschodu.html

Shobu-Aiki-Do – Sztuka Walki Aiki Budo

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2015/09/shobu-aikido-sztuka-walki-aiki-budo.html

Prana – Ki – Qi – Qigong/Chi kung – Energia w Sztukach Walki

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2014/02/qigong-czyli-chi-kung-prana-i-hatha-joga.html

 

Źródło

W przypadku naruszenia praw autorskich lub licencyjnych prosimy o kontakt

>

Send this to a friend