Przejdź do treści

Życie po śmierci – ostatnia obietnica i największa groźba


Cała ta konstrukcja – jeden, jedyny prawdziwy Bóg, jedna księga, pośrednicy sacrum – wspiera się na fundamencie ostatnim: na obietnicy i groźbie dotyczącej tego, co stanie się z nami po śmierci. Warto przy tym zauważyć rzecz osobliwą: owych „jedynych” bogów jest tylu, ilu ich głosicieli, a każda religia ogłasza swojego tym prawdziwym i sobie przypisuje wyłączne prawo, by w jego imieniu mówić. Posunięcie jest zarazem pomysłowe i groźne: ostateczną nagrodę i ostateczną karę przenosi się w zaświaty, do sfery, której nikt nie zweryfikuje. Kto trzyma klucz do tej sfery, trzyma niemal absolutną władzę nad żyjącymi.

Pomyśl o tym. Mówi ci się: „Twoje obecne życie to tylko krótki, nieważny egzamin – pełen cierpienia, niesprawiedliwości i bólu. Lecz nie martw się. Jeśli będziesz posłuszny, jeśli uwierzysz w nasze dogmaty, jeśli będziesz cierpiał w milczeniu, po śmierci czeka cię wieczna nagroda – niebo, raj, ogród rozkoszy. Ale jeśli się zbuntujesz, jeśli zaczniesz myśleć samodzielnie, jeśli ucieszysz się życiem i własnym ciałem, czeka cię wieczna kara, niewyobrażalne męki w ogniu”. To najskuteczniejszy z możliwych szantaży, bo stawką czyni nieskończoność.

To ostateczny szantaż – narzędzie, którym da się usprawiedliwić każdą doczesną niesprawiedliwość. Bieda, choroba, wyzysk, wojna – wszystko mizernieje wobec wiecznej nagrody lub kary. Po co walczyć o lepszy świat tu i teraz, skoro prawdziwe życie ma się dopiero zacząć? Po co szukać szczęścia na ziemi, skoro jest ono niczym wobec rozkoszy raju? Taka doktryna bywa trucizną dla woli zmiany; utrzymuje ludzi w bierności i posłuszeństwie. Nie znaczy to, że każdy, kto wierzy w życie wieczne, jest bierny – znaczy, że tę właśnie obietnicę aż nazbyt często używano, by bierność uświęcać.

Co więcej, wizja wiecznej nagrody i wiecznej kary bywa zarazem prymitywna i zuchwała. Zakłada, że ludzki umysł pojmuje naturę wieczności i że wszechświat działa wedle naszych ciasnych, ludzkich kategorii zysku i kary. Starsze kultury myślały inaczej. Nasi słowiańscy przodkowie – o ile zdołaliśmy ich wierzenia odtworzyć, bo źródła są skąpe – pojmowali rzeczywistość cyklicznie: dusza po śmierci nie szła na wieczność do nieba ani do piekła, lecz przechodziła do krainy zmarłych, zwanej Nawią, by powrócić do świata żywych w nowej postaci. Nie było tam wiecznego piekła ani nudnego raju – był wieczny taniec życia i śmierci, krąg przemiany, którego jesteśmy częścią. Energia nie ginie; jedynie zmienia postać. W takim porządku nikt nie jest sierotą ani obcym – wszyscy jesteśmy z jednego i do jednego wracamy.

W świecie, który budujemy, odrzucamy tę wizję zaświatów – bat i przynętę zarazem. Nie żyjemy dla nagrody po śmierci, lecz dla pełni doświadczenia tu i teraz. Nie boimy się piekła, bo największym piekłem jest życie przeżyte w strachu i nie po swojemu. Nie tęsknimy za niebem, bo potrafimy odnaleźć je w pięknie zachodu słońca, w smaku dojrzałego owocu, w dotyku bliskiej osoby.

Życiem, którego jesteś pewien, jest to jedno – nie zmarnuj go, czekając na inne. Jedynym rajem, jakiego doświadczysz, jest ten, który sam stworzysz na ziemi; jedynym piekłem, którego masz się bać, jest pustka w sercu po życiu przeżytym na klęczkach.

Autor: Wiatr
Muzyka: Malte Marten

Obserwuj na x.com
Obserwuj na YouTube

Oceń jako pierwszy!
>

Pobierz Deklarację Suwerena II RP

Otrzymasz ją też na swój email


Nie lubimy spamu, zapisując się dołączysz do newslettera i będziemy wysyłać Ci wiadomości zgodnie z polityką prywatności

Pobierz Deklarację Suwerena

Otrzymasz ją też na swój email


Nie lubimy spamu, zapisując się dołączysz do newslettera i będziemy wysyłać Ci wiadomości zgodnie z polityką prywatności

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co robimy...


Nie lubimy spamu, zapisując się dołączysz do newslettera i będziemy wysyłać Ci wiadomości zgodnie z polityką prywatności