Najczarniejszej, najgłębszej ciemności wzrok człowieka nie przebije, rozum także nie – ale serce może. Serce to zaszczepione w każdym z nas źdźbło Stwórcy, umieszczone w świętej przestrzeni duszy ludzkiej (i ciała) i nienaruszalne dla żadnych mrocznych istot.

To właśnie serce bada świat intuicją i tym, czego brak oczom i rozumowi – odczuwaniem.
Piszę o tym, ponieważ jeśli dziś Naród Lechitów rozpękł się niczym gruda gliny na dwa wciąż bratnio połączone lecz rozsuwające się odłamy – to właśnie z powodu rozdźwięku w badaniu świata.
Dziś rozum, intelekt, analityczność wytrenowana w masońskim systemie edukacji, zawodzą na całej linii. Zwycięża intuicja dusz, które wybierają wolność.
Dlatego znacznie więcej zajadłości, pychy, arogancji, otępienia na poziomie autodestrukcji występuje u ludzi. którzy trzymają się Matrixa: medycyny chemicznej, w tym szczepień, nauk masońskich akademii czy wreszcie religii.

U ludzi, którzy weryfikują rzeczywistość, uderzającą cechą jest oczywiście odwaga. To odwaga zadaje pytania i waży odpowiedzi. Zaraz za nią stają duma, czujność, ale i empatia, współodczuwanie, refleksyjność i ufność pokładana w samym sobie – to jest niezwykle dziś istotnym głosie wewnętrznym.
Osoby te to wojownicy wolności – dla ich samych, dla ich Rodów, i wszystkich, którzy podejdą o wsparcie (ponieważ człowiek świadomy – dziecko nowej ery – nigdy nie odwraca się od potrzebujących). Tym właśnie duma różni się od pychy, cechy silnie przyspawanej do tak wielu lekarzy, kapłanów, dziennikarzy, polityków, finansistów, korporantów – to jest urzędników Matrixa.
Ta część Lechitów, która dzięki swym duchowym potencjałom i osobistej odwadze stanęła na owej grudzie serca i odczuwania, zyskała bezcenny właśnie na ten dziejowy moment atut: wysoką odporność na wstrząsy.

Jest to coś, co poza wszelkimi innymi wspomagaczami, przeprowadzi ich bezpiecznie przez rozpadliny pożegnań i bólu do nowego świata.
Dla tych, którzy od tego świata odgradzają się tarczami intelektu, religii, egoizmu i materialnego kultu, będzie znacznie gorzej – bo stary świat zapada się w postępujących wstrząsach.
Watykan od dawna zasnuty jest ciemnymi kłębami dymów, jego babilońskie wieże zapadają się nieuchronnie. Widzi to każdy, kto uwolnił się od kontroli umysłu.
Nie mogło być inaczej. Planeta nie może być naprawiona, a ludzkość uwolniona bez demontażu wież Babilonu. Watykan bowiem to przeniesiony Babilon, szatańskie gniazdo rodów odpowiedzialnych za krwawe rany świata. W tym gnieździe nie ma żadnych ani posłańców od Stwórcy, ani jego nawet przybliżonych reprezentantów. To siedziba cynicznych kuglarzy, którzy sztukę zwodzenia ludów opanowali do mistrzostwa.

Watykan to wielka planetarna metropolia dyplomatyczna – w istocie – jeśli tak rozumieć układy z obcymi rasami, aby tylko los Ziemian był jeszcze gorszy i bardziej niewolniczy. Żaden chrześcijanin nie ma wpływu na politykę Watykanu, bo jest to ograniczone do masonów, iluminatów, Chazarów, a zwłaszcza do czarnego zakonu jezuitów, których ze względu na szatańskie moce i powiązania z Draco, można porównać do lordów Sith.
W istocie w wielu filmach nakręconych w Hollywood są klucze do rozszyfrowania układów ustanowionych na naszej okupowanej od tysięcy lat Ziemi.
Babilończycy służą demonom i okupantom Ziemi.  Jeśli za większością knowań, podżegań, zdrad, targowic, sabotażów, ludobójstw i wojen tej ery stoją Chazarowie, to trzeba zrozumieć, dlaczego są tak pozbawieni skrupułów. Czy rasa pozbawiona ziemi i duchowości, przygotowana w Babilonie do satanistycznej pracy dla zniszczenia porządku planety dla interesów Obcych, może mieć jakiekolwiek skrupuły?
Chazarów nigdy nie było w Egipcie, ale Biblia, którą spreparowano do mamienia ludzkości, twierdzi co innego. Taką to biblię pełną nieskończenie dokonywanych modyfikacji podarował Babilon Europie i reszcie świata.

Największym kłamstwem zawartym babilońskiej wersji dziejów świata jest jednak rzekome ukrzyżowanie Jezusa. Tak antyboskie i w gruncie rzeczy antyludzkie zuchwalstwo mogli przedstawić światu tylko Chazarowie. Jak nas przekonuje obecnie rzeczywistość, w swej roszczeniowości, agresji i bezczelności, nie mają wytyczonych żadnych granic, nawet do głębi absurdu.

Jak mogliśmy tak bezkrytycznie uwierzyć w coś, co totalnie zaprzeczało wszelkim podwalinom bytu Rodu, Narodu, wolnej ludzkości, to jest zasadom ochrony, troski, miłości rodzinnej? Jak można ufać w więzi rodzinne, jeśli sam Bóg jest skłonny wydać na okrutne morderstwo swoje dziecko?
Czy uznanie takiego Boga jako stwórcy, opiekuna i sędziego wszechrzeczy nie powinno automatycznie, w jednym momencie przytomnej myśli, unicestwić całej wiary w bezpieczeństwo gatunku ludzkiego, w sens rozwoju, pomnażania Rodu, w ŻYCIE?
Jak można było uwierzyć w to, że Stwórca uśmierciłby umiłowanego, wrażliwego, kochającego ludzkość syna dla owej ludzkości, której ten straszny czyn nie mógł zmienić i nigdy nie zmienił?

W każdym razie – nie na lepsze. Przekaz krwawej ofiary ma bowiem sens satanistyczny/talmudyczny i tylko takie siły mogą uświęcać podobny akt.
Wartość dzieciobójstwa i morderstwa, wartość krwawego rytuału – nigdy nie mogła przyjść ze Źródła. Mogła przyjść tylko od tych, którzy oddają cześć jego zaprzeczeniu, to jest Szatanowi, od Chazarów i stojących za nimi pozaziemskich agresywnych ras Draco, Repytylian, a przede wszystkim od Archontów, bo to oni mają władzę nad wszystkimi wymienionymi i żaden Sith by im nie sprostał.
Żaden wolny duchowo Słowianin nie mógłby przyjąć takiego przekazu – Boga Stwórcy Synobójcy, albowiem każde czyste serce wie, że miłość nie może karmić się cierpieniem, ani nim obdarzać.
Żaden Słowianin nie zamierzał zatem przyjąć religii katolickiej jako jaskrawo niedorzecznego, smutnego i mrocznego systemu życia i wartości i jest to fakt, którego nie negują nawet historycy akademiccy. Kiedy Babilończycy przyszli do Europy ze swoimi intencjami podboju i zniewolenia, zamaskowanymi w systemie religijnym, kontynent był zdominowany przez Słowian i ich potężne filary wiedzy i mocy.
Bezczelność Babilończyków nie miała umiaru nigdy; całe postacie, symbole, nawet ubiory, atrybuty, praktycznie wszystko zostało przekopiowane z systemów religijnych i hierarchii kapłańskich Babilonu i Egiptu. Niosąc zatem kopie dysharmonijnych wierzeń, okazując ponure i złowieszcze aury, dodatkowo przynieśli wedyjskiej Europie ów skrajnie zuchwały i niedorzeczny farmazon o uśmierceniu Jezusa.

Nic dziwnego, że nikt tego dobrowolnie nie chciał przyjąć. Przeczyło to bowiem wszystkiemu, co tworzyło szczęśliwy, sensowny i kreatywny fundament europejskich narodów.

Aby wciągnąć je w religię nonsensu i niewoli, ciemne rody musiały posiłkować się sączeniem jadu, okultyzmem i setkami lat rzezi. Mozolnie i krwawo Watykan osiągnął swój cel, w tym szczególnie istotne strategicznie zwycięstwo: rozbicie, skłócenie i wykrwawienie potęgi Słowian.
Z resztą, choćby z Indianami, musiało już tylko pójść łatwiej.

Katolicyzm od początku osadzany był na niedorzecznościach, kłamstwach, złodziejstwie, morderstwach i egzekucjach. Pierwsze kaplice i najważniejsze katedry zostały zbudowane w miejscach mocy spacyfikowanych społeczeństw.

Babilon wkradł się do Europy i zdemolował wszystko, z czego nie mógł korzystać, lub od czego spodziewał się duchowego odporu, i ukradł/zmodyfikował to, co spożytkować mógł (na przykład słowiańskie obrzędy, święta).
Dlaczego przez całe ostatnie wieki nie zrodził się powszechny narodowy ruch w celu weryfikacji i odrzucenia katolicyzmu, mimo że Watykan za każdym razem zdradzał Polskę i dokładał do jej krwi i strat?

Tak bowiem działa religia – każda, choć w różnym stopniu – system ten pozornie chroni oddanych mu ludzi i obiecuje wszelkie nagrody „potem”. „Potem, gdy już zasłużysz”, a raczej: „potem, gdy Bóg uzna, że zasłużyłeś”. Religia to topienie ludzkiego umysłu w kąpieli iluzji, pogróżek i magicznych zaklęć. W ciągu kilku pokoleń każdy nieomal Ród jest tak otumaniony duchem i rozumem, że pobiera już owe „nauki” automatycznie. Siła tej mieszanki jest tak potężna, że dziś, kiedy już wiadomo, że kapłani w Polsce masowo, przy pełnej świadomości i akceptacji kolejnych parlamentów, krzywdzili dzieci, kiedy wiadomo, że Islandczycy głośno nazwali religie świata bronią masowej zagłady i ich u siebie zakazali – to przecież ani 10 milionów Polaków, ani pięć, ani nawet milion, nie opuścił kościoła raz na zawsze i nie strącił na ziemię tacy wyciągniętej po datek… 

Bo to jeszcze za mało, by się wybudzić.
Bo to taka moc babilońskiej czarnej magii…

Dumni Lechici zgięli się w kolanach i ostatecznie przyjęli religię, ponieważ opór skutkował tym, czym zawsze w przypadku polskiego oporu wobec obcego najazdu i okupacji: egzekucjami i eksterminacją rodzin. Aby przetrwać wobec potwornego omamienia Chrobrego i nadzwyczajnej skuteczności jego konnicy (i jej okrucieństwa), współpracującej z krucjatami babilońskich wojsk,  wiele rodów zeszło z wiarą przodków w podziemie. Najbardziej niezłomnych i dumnych, potrafiących przewidzieć mroczne skutki watykanizacji, wyrżnięto. Z czasem coraz liczniejsze potomstwo ocalałych wchłonęły kody nowej wiary, przebiegle podpartej wesołymi tradycjami powziętymi z pogaństwa. Po kilkuset latach szanse na weryfikacje i odrzucenie karłowatej w istocie wiary były już zerowe: zakodowani rodzice przenosili kody na swe dzieci, a im młodszy jest ich odbiorca, tym mniej podejrzliwy i selektywny… Poza tym w naturze Słowian jest spokojne i radosne życie,  nie przemoc i narażanie krewnych.

Katolicyzm dokonał katastrofalnej rzeczy – zdemolował Słowian, Straż Planety, w duszy i umyśle, wytrącając im duchowe miecze i tarcze z rąk, i wprowadzając  w stan niewolniczej hipnozy.
Okultyzm babiloński od początku wspierał ten proces i nadal to robi – podczas mszy świętej, gdy nieświadomi niczego ludzie zgromadzeni pod dachem kościoła poddawani są magicznym praktykomWszelkie gesty wykonywane rękoma tak przez kapłana, jak jemu poddanych (trzeba to otwarcie nazwać) są precyzyjnie zaprojektowanymi i oddziałującymi gestami energetycznymi o podłożu okultystycznym. Mają one na celu otwarcie ochronnej aury człowieka i wyciąganie jego energii oraz mentalne utrwalanie zawieszenia w stanie niewolniczym. Te rytuały są przeniesione z Babilonu. Czy komuś naprawdę wydaje się, że jakikolwiek Kościół tego świata przyjął w swój system praktyk przypadkowe ruchy rąk, ot, na zasadzie pierwszej swobodnej myśli kapłana-założyciela?

Prawda jest taka, że każdy kto wchodzi do kościoła, poddaje się pod działanie praktyk, i to satanistycznych, w żadnym razie boskich.
Chrzest i bierzmowanie to istotne ceremonie nakładania kajdan na dusze dziecięce.
Towarzyszące katolickim praktykom słowa to tak samo nieprzypadkowe i mocne kody utrwalające omamienie i niewolę: „zaufaj”, „przyjmij swój los, a będziesz wynagrodzony”, „akceptuj wolę Pana”, „bój się Boga”, „Bóg kocha tych, którzy się go boją”, „moja wina, moja bardzo wielka wina”…
Aryjskim przodkom na taki widok spłynęłyby łzy po policzkach. Żaden bowiem z nich, widząc nas w tak podłym położeniu, nie śmiałby się i nie szydził. Nie drwiłby z potomnych, którzy utracili najcenniejszy skarb słowiański: wolność. Nasi pradziadowie współczuliby nam szczerze ze swych czystych, wolnych i szczodrych serc.
Sarmackie miecze spadłyby zapewne na karki babilońskich żandarmów drakońskiej niewoli – na ich szczęście nie mogą oni powstać z prochu – albowiem świadomy Słowianin to człowiek życzliwy dla jasnych dusz, lecz surowy dla mrocznych.

Katolicyzm to nic innego niż rozbrajanie poddanego mu człowieka z naturalnego mechanizmu weryfikacji i zdrowej postawy samoochronnej. Naród poddany długotrwałemu programowaniu religijnemu staje się ułomny, i tylko swemu wyjątkowemu genotypowi i duchowości może zawdzięczać przetrwanie najwyższych narodowych cnót takich jak szlachetność i duma rasowa.

Przykładem kalectwa mentalnego jako efektu religii niech będzie to, że patrioci-katolicy niejednokrotnie piszą felietony i opinie o tym, że Polska przetrwanie swych burz dziejowych i kataklizmów wojennych zawdzięcza religijności Narodu to jest katolicyzmowi właśnie – mimo tego, że za każdą okazją Watykan zdradzał Lechitów, układał się z ich najeźdźcami (lub ich organizował), że osadził swe urzędy w Kraju na ruinach wielowiekowej architektury, i mogiłach tysięcy wartościowych Lachów, pomordowanych tylko za to, że w przeciwieństwie do Watykańczyków, mieli w sobie światło i miłość.

Mimo tego, że targowica katolicka, nie tylko watykańska, ale polska, trwa demonstracyjnie do dziś, bo nie tylko że nikt z tych szubrawych sług Babilonu nie wsparł Narodu w sprawie czynionych na nim ludobójstwa i okupacji, ani w kwestii oszczerstw i roszczeń Izraelitów, to jeszcze kryli zbrodniarzy wobec tysięcy zgwałconych dzieci i kobiet, a także popierali otwarcie ojczystych bram dla migrantów (współpraca z masonerią i jezuitami), jakby mało było na Narodzie ich gwałtów…
A jednak piszą patrioci uważający się za przytomnych w niedoli ojczystej – że dzięki religijności Polaków, trwamy…

Piszą tak, mimo że tym samym kalają własne dziedzictwo, zaprzeczają całej wartości rasy słowiańskiej, słynnym przecież z najstarszym kronik cnotom przodków – jakby byli oni wszyscy od zarania rzezimieszkami i prostakami, którzy dopiero pod krzyżem ochłonęli z barbarzyństwa i nagle nabrali rycerskości.
Takie kalectwo niesie umysłowi i postrzeganiu wartości własnego Narodu katolicyzm.
Prawda jest taka, że wszystkie najbardziej lechickie cnoty: odwaga, duma i życzliwość, były nam przydane jako atrybut Straży Planety od samego Źródła, a katolicki terror i okultyzm tylko je okaleczył. Przetrwały w nas jednak na tyle, że jako Naród przeszliśmy swe burze dziejowe i kataklizmy wojenne ORAZ KATOLICYZM, taką to bowiem jesteśmy potężną, szlachetną i umiłowaną w wolności rasą.

Jesteśmy Lechitami z wolą kreacji wolnego życia i nigdy tak naprawdę żadna najmroczniejsza siła nie mogła nam tej zdolności na dobre zrabować.
Religie upadają i nic temu nie zapobiegnie. Watykan zapada się w rozpadlinę bez powrotu. Nigdy nie będzie już religii, i nigdy nie będzie niewoli na Matce-Ziemi, wchodzi ona bowiem w nowy etap rzeczywistości i świadomości opartych na wysokich wibracjach przeobrażonego DNA i harmonii między ludźmi a Przyrodą. Wielowiekowy okres okupacji i ingerencji pozaziemskich drapieżców kończy się, co w połączeniu z rozłamem i traconym polem ochronnym iluminatów oznacza rychłą utratę ich wpływów, i wpływów Chazarów.
Tym samym wkrótce zostanie wyłączony program kontroli umysłów, którym okablowano całą Ziemię.
Matrix musi odejść, a wraz z nim wszystko, co go tworzy – i niestety, wszystko, co uporczywie się w niego wczepia mimo widocznych wszędzie znaków końca.
Każdy człowiek może dokonać wyboru, lecz jak rzekłem, gruda lechickiej gliny rozpadła się na dwoje i pozostaje nam zaakceptować wybory znanych nam dusz, jakie by nie były. Jesteśmy w stanie wpływać tylko na tych, którzy będą na to otwarci. Innych można tylko odprowadzić spojrzeniem, w miarę możliwości życzliwym… bo nie obiecam takiego myśliwym czy drwalom mordującym puszcze i parki.

Sumując ten zamykający się etap ewolucji Lechitów z Kościołem:
– co nam dała religia katolicka? Nie dała nam niczego – ponieważ wszystkie cnoty, które w walkach z najeźdźcami ery nowożytnej przejawiali Polacy, mieliśmy już wcześniej: męstwo, szlachetność, życzliwość, gościnność, tożsamość i dumę narodową, oddanie Ojczyźnie i gotowość wspierania ciemiężonych narodów.
Nie dała nam politycznego i biologicznego przetrwania (de facto pracowała na przeciwne skutki) wbrew mitowi skleconemu przez historyków. Nie ma bowiem żadnego dowodu, że Polska niekatolicka nie przetrwałaby w lepszej kondycji, zresztą Wielka Lechia czy Wielka Wspólnota Słowian (niech każdy nazwie, jak mu to w duszy gra), była militarnie nienaruszalna. Z mieczami i krzyżami Babilonu przyszedł jednak trąd duchowy i rozpad Wspólnoty.

 – co nam zabrała religijność? Niestety bardzo dużo. Zdecydowanie uszczupliła podstawowe cnoty lechickie takie jak odwaga i duma (ponieważ przed programowaniem umysłu wizerunkiem groźnego Boga Pana były one w pełni mocy w całym Narodzie). Zdecydowanie odebrała odwagę samodzielnego myślenia i wolność kreacji duszy; przydając za to skłonności do pokory to jest przyjmowania nędznego obrotu sprawy i wyższości obcych kultur. Mimo że zachowaliśmy w niezwykłym stopniu męstwo i szlachetność, to jednak Kościół znacznie zdegradował polski potencjał samoobrony – wyrżnięcie zielarzy, szeptunów, żerców było niczym rozbrojenie potężnej na każdym polu armii fizyczno-mentalnej. Odbiło się to nie tylko na skurczeniu świadomości ogólnej i indywidualnej, czy tak cennej więzi i porozumienia z Przyrodą lecz na najważniejszych rzeczach dla zabezpieczonego trwania Rodów, to jest Narodu w ogóle: ochronie kobiet i dzieci przed skutkami traum wojennych i seksualnych. 

To żercy usuwali całkowicie skutki energetyczne, biologiczne i duchowe z DNA zgwałconych Słowianek. Kościół nie tylko nie dał Narodowi ich zamienników, ale sam dzięki swoim zdegenerowanym funkcjonariuszom pomnożył krzywdy kobiet i ich rodzin. Bezpośrednim następstwem działań Kościoła jest zatem ciągłość rodowa traum na poziomach duszy i DNA praktycznie wszystkich polskich Rodów.

Gdyby w Polsce nie zapanował katolicki system wierzeń, Naród nie osiągnąłby nigdy poziomu dzisiejszej degeneracji rodzinnej (społecznej, narodowej): alkoholizmu, braku wychowawczego wpływu rodziców na dzieci, rozwodów, rozpadów, porzuceń, ponieważ Wedy zabezpieczały każdy słowiański Ród i każdy słowiański Naród przed wszelkimi patologiami.

O ile Wedy czyniły każdego Słowianina indywidualnym, odważnym i szczęśliwym kreatorem i zdobywcą, o tyle katolicyzm Słowianina odzierał z indywidualizmu, wykuwając z niego członka spokorniałej rzeszy wyznawców, ufnych w podszyte groźbami przekazy kapłanów.
Rozbrojenie z odwagi samokreacji  (talenty, potencjał samouzdrawiania, osobiste zdolności parapsychiczne) i z wedyjskich zabezpieczeń Rodu/Narodu uważać można za największą zbrodnię Kościoła wobec Polski.  

Do tego trzeba dorzucić kłamstwa historyczne, obniżanie rangi Polaków w oczach świata i ich samych, rabowanie ich i stałą, historycznie ciągłą targowicę i wykrwawianie Narodu dla zbrodniczych interesów w preparowanych z wyrachowaniem wojnach.
Tylko omamiony człowiek nie widzi tych aktów dewastacji na Kraju Lachów i nie dopuszcza w swym rozumowaniu następstw, które te akty przyniosły.
Religijność nie jest gwarancją przetrwania ani tym bardziej wzmocnieniem walki o wolność – jest zasilaniem energią własnych baterii życiowych osobistego, rodowego i narodowego niewolnictwa.

– co czeka Kościół i katolików w ciągu najbliższych lat?  Upadek Kościoła na ziemi Lechów będzie postępował dynamicznie, co osoby odcięte od świadomości serca będą przyjmować z szokiem. Aresztowania kapłanów będą liczne, a świątynie będą pustoszeć, bo jak w każdym procesie, zadziała logiczny mechanizm konsekwencji domina.
 Zostaną ujawnione satanistyczne procedery watykańskie, także z udziałem wywożonych polskich dzieci. Największe oszustwo Kościoła polega na tym, że  mówi o pobożności, a uprawia satanizm. Tak naprawdę nigdy nie było to zamaskowane.

Zostanie ujawnione, że wężowe gniazdo watykańskie jest największym bastionem mafii i wojennym organizatorem świata.
Zostanie ujawnione, że Jezus nie został wydany przez Boga-Ojca  na męki i uśmiercony, że był nienaruszalnym posłańcem wedyjskich zasad życia, który działał w strefie największego zła i patologii na Ziemi w tamtym czasie. 
Zostaną ujawnione wszystkie przejęte rabunkiem i przemocą artefakty i księgi ziemskich ras i cywilizacji, w tym kroniki lechickie.

Polskie kościoły zaczną ziać głuchą i smętną pustką jak groty, kiedy odejdą starsze pokolenia, zbyt słabe dla transformacji. Ubędzie omamionych – część ludzi potrzebuje wstrząsu do wybudzenia – ubędzie wpływów finansowych, ubędzie i kapłanów. Jednych wymiotą procesy, drugich zrezygnowanie lub depresja, jeszcze innych spotka ostracyzm… Wielu jednak zacznie pracować dla społeczeństwa, bo trzeba pamiętać, że odcinanie całego kleru jako zła wcielonego i antynarodowego segmentu społecznego byłoby pochopne. Zawsze pamiętajmy, że księża to też ofiary. To też ludzie poddani masońskiej edukacji (rodzice, szkoły, media, literatura), i wielu ma dobre dusze i intencje, tyle że przypadło im stać się ofiarami praktyk babilońskich, po to, by dalej czynić je na innych.

Nie dzielmy Rodaków – łączmy ich. Tylko w tym siła pospolitego ruszenia. Jedność.
Życzliwość zsynchronizowana z czujnością i surowością czyni prawdziwego Lacha – takiego, jaki stał pod polskimi dębami tysiące lat temu. Zatem surowo rozliczmy tych, którzy dokonali zbrodni na Laszętach, nie może tu być zmiłowania. Nie może być zbagatelizowania ciężkich antynarodowych przestępstw.

Ale tych, co w dobrej intencji dawali nam fałszywe nauki, a będą gorliwi by pracować dla chwały i zdrowia Kraju, przyjmijmy jak Braci i Siostry, bo też nimi właśnie są. To właśnie będzie nawracanie się, o którym tyle razy opowiadali… Ale przecież nawrócić się – to stanąć ponownie na zgubionej we mgle ścieżce. To wrócić w progi swych przodków i objąć z ich duszami.

Będziemy wiedzieć, komu wybaczyć, ponieważ zyskamy zdolność odczytywania intencji.  
Niech zatem niewinni poważnych czynów kapłani znajdą nowe zawody na gruzach kościołów i czynią nareszcie misję prawdy i pożytku. Okażmy im w tym życzliwość, jeśli zaś nie będziemy mogli tego zrobić (a nie musimy, bo wybaczanie nie jest obowiązkiem Słowianina), to im przynajmniej nie rzucajmy kłód pod nogi. 

Jeśli dziś jeszcze nie wszyscy widzą upadek Kościoła i religii, to w ciągu kilku ledwie lat zmieni się to ogromnie. Tak naprawdę nie spłonęła tylko szatańska siedziba Notre-Dame, lecz od dawna płoną wszystkie katedry tego świata. Nie mogło być inaczej – skoro zbudowano je na pożarach świątyń wolnych ludzi.
Pożary trawią wszystkie kościoły i wszystkie religie – jest to jeden z wielu nieodłącznych procesów transformacji Ziemi, którą przepowiadano od dawna.
Dzieci polskie będą coraz częściej odciągane od praktyk babilońskich i chronione przez przebudzonych rodziców. W krótkim czasie proporcje się odwrócą: jeśli dziś w szkole tylko kilku uczniów nie posyła się do komunii z woli świadomych (i odważnych po lechicku) rodziców, i uchodzą oni za dziwaków, to potem za dziwaków będą brani ci nieliczni, których rodziny z uporem do obrzędów katolickich skierują… Proces jest nieodwracalny, a jeśli niektórzy nasi Bracia i Siostry będą z desperacją i zaparciem trwać w religijnym amoku mimo rumoru walącego się fałszerstwa, to będzie to efekt ich głębokiego zaczarowania, zagubienia i rozpaczy. Niektórzy pozostaną w tym oporze do końca i tak odejdą. Oszczędźmy im kąśliwości, gdyż świadomy i mocny Słowianin ma obowiązek pozostać życzliwym i roztropnym w ingerencji. Dla wielu Polaków odejście od wiary w katolicki system może być trudne nawet w przypadku otrzeźwienia: ego będzie sprawiać kłopot, jeśli się z fanatyzmem goniło do modlitw dzieci, gromiło ateistów, a teraz wypadałoby przyznać się do zagubienia. Inni mogą mieć zbyt silnie wprogramowany lęk przed samotnym decydowaniem o swojej ewolucji, bez „pasterza-protektora i nadzorcy”.
Nie należy odrzucać takich osób przy odbudowie porządku w Ojczyźnie. Najlepszym środkiem, który przekonuje do naszych wyborów innych, jest nieingerencja, naturalna życzliwość, emanacja znakomitą formą psychiczną i zdrowiem. Na to zwróci uwagę każdy. Ten środek jest znakomity nie tylko przy uwalnianiu z religii, ale też jako zachęta do przejścia z diety mięsnej na wegetariańską. Jest to w istocie zwyczajny słowiański model wpływania na innych ludzi, wynikły z podstawowej cechy rasowej zwanej życzliwością…

Dziś największą wartością jest zjednoczenie i pospolite ruszenie pogodzonego narodu Lachów. Czy będą w szeregu katolicy, ateiści czy rodzimowiercy, liczy się po prostu szczera miłość do ziemi ojczystej, i szczera życzliwość dla Rodaków. 
Możemy osądzać biskupów, lecz nie osądzajmy ich ofiar. Z taktem podajmy im ramię. Razem po lechicki wschód słońca.
Od początku my, Słowianie, stanęliśmy w polu walki z Babilonem jako lud światła z jądrem ciemności. Właśnie zaczęliśmy wygrywać tę bitwę.  
Kościół upada teraz. To są ostatnie dzwony Babilonu.

Człowiek wolny, jako iskra Stwórcy, nie potrzebuje kapłana ani nawet przewodnika. Stajemy się tym, czym nas stworzono naprawdę, a o czym w Biblii nie wspomniano – wolnymi kreatorami Boskiej Przestrzeni.  Właśnie za to kocha nas Stwórca.

Darz Bór, Bracia i Siostry.
Czcibor

Cała historia (i działalność) Chazarów oparta jest na podstępie i kłamstwie. Egipski historyk ujawnia fakty takie jak ten, że nie widział ich nigdy Egipt, a tym bardziej „niewola egipska”
https://wolna-polska.pl/wiadomosci/pierwsze-zydowskie-klamstwo-fabrykacja-starego-testamentu-o-tym-ze-izraelici-byli-niewolnikami-w-egipcie-2015-03

Watykan zawsze był wrogiem Lechitów i Słowian i zrobił wszystko, by prawdziwa historia i prawdziwy potencjał naszej rasy pozostały ukryte:
https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/04/22/poczet-krolow-lechii-kosciol-w-polsce-od-1050-lat-ukrywa-przed-polakami-ze-jestesmy-starozytnym-antycznym-wielkim-imperium/?fbclid=IwAR2OvnI4V5sekyHZDRuJxQRGoa0EMzoesYnD4IZi_0L0j0kGpQha5MnaMTg

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/05/25/biskupi-polscy-dlaczego-ukrywacie-przed-polakami-historyczne-fakty-dotyczace-prawdziwych-korzeni-naszego-narodu/?fbclid=IwAR2KrJTCQ-MpUKfc8Q7M5-YbH0MJnrGWp_40r_kNfmlm7cTgJRiGRgIS5Io

Historia relacji między Watykanem, a Polską, to zdrady i wysysanie ze strony pierwszego, i poświęcenie i heroiczne trwanie drugiego:
https://cyryl27.wordpress.com/2015/12/06/dlaczego-watykan-tak-nienawidzi-polske-i-polakow/?fbclid=IwAR1DWNCOoCpUVSRMG_ih2eqO64Cn9tOoRdTtXcdawGYyiFkZeuvBzoKKY_E

https://lifeoverprofit.wordpress.com/polityka-watykanu-w-sprawie-polskiej/?fbclid=IwAR0uKQR2thZVLTUah8I8WUB9cniq_drJsMKO51_IxvvCQ_YH8XLj4IDwZgw

Watykan to żadna chrześcijańska i boska struktura do ratowania ludzkości, lecz szatański system kontrolujący planetę przy pomocy zbrodni i czarnej magii:
https://boskaenergia.blogspot.com/2017/04/struktura-szatanskiej-wadzy-i.html?m=1&fbclid=IwAR18lOZ4BNKHSGbPnt213M-rd-ZmTp5uY-mtxTVtb42Cl5l1i061SUMAKVs

Klątwy rzucone na Kraj Lachów z Gniazda Wężowego to de facto zaklęcia babilońskiej czarnej magii, ściśle podtrzymujące niewolniczy los i umysłową niemoc naszego Narodu:
Klątwy Watykanu na Polskę – do dziś nieodwołane. Watykan wielokrotnie rzucał rytualne klątwy na nas i na naszych historycznych władców. Te klątwy do dziś energetycznie działają, podporządkowując nas fizycznie i mentalnie hegemonii obcej duchowo naszemu prawdziwemu dziedzictwu (i zmanipulowanej) ideologii

Watykan i cały katolicki Kościół kpią z omamionych okultyzmem społeczeństw, ponieważ od początku nieprzerwanie kontrolują je, stosując atrybuty powzięte z Babilonu, Egiptu i satanizmu:

     Wiele pisze się o wpływie masonów i iluminatów na stan ludzkości, ale obecny apokaliptyczny porządek świata skonstruowali jezuici… 

Słowianie i wszystkie rasy planety wkraczają w nową erę. W erze tej nie tylko nie będzie niewolniczych systemów politycznych zwanych demokracją, ale też religijnych. Całkowita więź ze Stwórcą, nareszcie w pełni uwolniona poprzez otwarty dostęp do Wyższej Jaźni, nie będzie oznaczać niczego innego, niż wolną, indywidualną, szczęśliwą i bezpieczną drogę własnego doświadczania, kreacji i ewolucji.

Źródło

W przypadku naruszenia praw autorskich lub licencyjnych prosimy o kontakt

>

Send this to a friend