Wiedzę dotyczącą numerologii rodu zaczerpnęłam z wykładów rosyjskiej terapeutki, psycholożki i numerolożki oraz autorki książki „Numerologia karmiczna” – Ludmiły Rosochy. Jest to wiedza bazująca na kwadracie Pitagorasa, który uzupełnia się na podstawie daty urodzenia.

Aby poznać pewne aspekty naszych relacji z rodem będzie nam potrzebna tylko część z tego kwadratu. Jedna z cyfr mówi nam o prawie do życia i energii witalnej, druga o zdrowiu i prawie do przedłużania rodu, trzecia – o zadaniu służenia rodowi, a czwarta – o balansie energii żeńskiej i męskiej oraz przeznaczeniu rodowym.

Wiedzę tę można potraktować ją jako pewnego rodzaju ciekawostkę, wskazówkę i coś, co uzupełni nam pracę z rodem.

Z moich dotychczasowych doświadczeń i doniesień osób, które zapoznały się z tą wiedzą, wynika jednak, że znajduje ona odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Na pewno te informacje mogą posłużyć jako ważny punkt wyjścia do pracy z rodem.

Na początek ważna wiadomość: tego systemu wyliczeń nie stosujemy dla osób urodzonych po 2000 roku.

Tak wygląda kwadrat Pitagorasa. Możecie sobie go narysować i uzupełniać według instrukcji, albo jeśli znacie rosyjski możecie skorzystać ze strony https://tragos.ru/pythagoras-square

Oto sposób wyliczenia kwadratu Pitagorasa. Najpierw będziemy pod datą urodzenia wpisywać jeszcze cztery cyfry bądź liczby w następujący sposób.

Weźmy datę: 12.05.1985.

1) Pierwszą będzie liczba, która powstaje z dodania wszystkich cyfr daty urodzenia, bez uproszczenia,  czyli: 1+2+5+1+9+8+5=31 – więc naszą pierwszą liczbą jest 31.

2) Druga liczba powstaje z dodania cyfr pierwszej: 3+1=4, czyli drugą liczbą jest 4.

Uwaga: jeżeli w tym punkcie wychodzi nam 10, 11 albo 12, to już dalej tego nie dodajemy, czyli zostawiamy 10, 11 czy 12. Czyli gdybyśmy w pierwszej liczbie mieli 39, to wyjdzie 12 – i w drugiej liczbie zapisujemy 12, a nie 3.

3) Trzecia liczba powstaje przez pomnożenie pierwszej cyfry daty urodzenia (w naszym przypadku cyfry 1) przez dwa. Otrzymujemy zatem 2. I tę liczbę, która nam wyszła z mnożenia, odejmujemy od tej, która wyszła nam z całej daty urodzenia (zapisaną w punkcie pierwszym). Zatem w naszym przypadku od 31 odejmujemy 2 i mamy 29 – i to jest nasz trzeci punkt, trzecia liczba.

Uwaga: jeżeli pierwszą cyfrą jest 0 (bo np. mamy 03), to przez 2 mnożymy drugą cyfrę (czyli przy 3, wynikiem będzie rezultat mnożenia 3*2).  

4) Czwartą liczbę otrzymujemy przez dodanie dwóch cyfr z liczby z punktu trzeciego (w naszym przypadku 2+9=11). Czyli naszą czwartą liczbą będzie 11.

Podsumowując:

12. 05. 1985

1. 31 (1+2+5+1+9+8+5=31)

2. 4 (3+1=4)

3. 29 (1×2=2; 31-2=29)

4. 11 (2+9=11)

Pogrubione cyfry (i te w dacie i te wyliczane w czterech punktach) będziemy wpisywać w kwadrat Pitagorasa w następujący sposób:

Wychodzi nam zatem, że mamy pięć jedynek, dwie dwójki, jedną trójkę, jedną czwórkę, dwie piątki, brak szóstek i siódemek, jedną ósemkę i dwie dziewiątki.

Numerologia rodu

Do naszych rozważań bierzemy uwagę cztery z tych pól: dwójki, czwórki, ósemki i piątki.

Dwójka

Dwójka to prawo do życia i energia witalna.

Idealnie jest, jeśli mamy dwie albo cztery dwójki, bo to mówi nam o pewnego rodzaju balansie energetycznym. Energii życiowej, witalności mamy wtedy tyle, że wystarcza jej nie tylko dla siebie, ale możemy się nią też spokojnie dzielić z innymi i nie odbije się to na naszym zdrowiu. Nie musimy szczególnie pamiętać, by uzupełniać energię, bo naturalnie wyczuwamy, kiedy ją tracimy i w jaki sposób ją uzupełniać oraz do jakiego momentu powinniśmy się nią dzielić z innymi.

Jeżeli nie mamy żadnej dwójki, oznacza to, że energia rodu jest bardzo osłabiona. Witalności może nam nie starczyć na to, żeby się nią dzielić z innymi, czyli trzeba napełnić nią przede wszystkim samego siebie.

Jeśli jest jedna dwójka, to istnieje taka ilość energii, witalności życiowej, która nam spokojnie wystarcza dla siebie, ale już może nie będzie jej tak dużo dla innych. Należy więc  zadbać o jej uzupełnienie: przebywać często w przyrodzie, dbać o dietę, ruch, praktykę duchową. Wszelkie sposoby napełniania się energią, w tym również gimnastyka słowiańska, jest dobrym działaniem w tym zakresie.

Jeżeli są trzy dwójki lub pięć dwójek, mówi to o tym, że energii jest bardzo dużo. Na tyle dużo, że czasami mówi się o tych osobach: wiedźmy czy wiedźmini (czyli ci, którzy wiedzą). Są to osoby, które mają przywilej i możliwość dzielenia się energią z innymi. Należy jedynie pamiętać, że energia ta może być zarówno pozytywna, jak i negatywna. I jeżeli osoby, które mają trzy lub pięć dwójek, zaczynają np. myśleć negatywnie czy wpadać w stany niższych wibracji, to trzeba uważać, bo tym też się będą dzieliły z innymi.

Czwórki

Czwórka mówi o zdrowiu, o energii seksualnej oraz o prawie do przedłużania rodu.

Idealnie jest, gdy mamy jedną czwórkę. Oznacza to bardzo duży potencjał samouzdrawiania. Jeśli występują jakieś problemy z płodnością, to są one tylko i wyłącznie w naszej głowie, nie płyną z zaburzeń w systemie rodowym. Mogą być rezultatem nabytych lęków, gdy na przykład słuchaliśmy przerażających historii o porodach.

Jeśli nie ma czwórki w ogóle, trzeba więcej uwagi poświęcać zdrowiu, ponieważ możemy nie czuć, kiedy się przepracowujemy. Czyli zaburzone nie jest samo zdrowie jako takie, lecz szwankuje czucie swojego ciała i sygnałów z niego płynących. Na przykład informatyk, który potrafi siedzieć dziesięć godzin przed komputerem i nie zauważa, że tyle już czasu minęło i mało tego, czuje się „w zasadzie dobrze”, pije kolejną kawę, zagryza hamburgerem i pracuje dalej. A po pięciu latach takiego życia, ze zdziwieniem odkrywa, że ma miażdżycę albo zawał.

Jeśli chodzi o prawo do przedłużania rodu, brak czwórki nie oznacza automatycznie bezpłodności, lecz może mówić o lękach związanych z zajściem w ciążę, donoszeniem jej, porodem. Może też być trudniej wrócić do formy po porodzie.

Dwie czwórki również świadczą o dużym potencjale do samouzdrowienia, jeżeli tylko chcemy wyzdrowieć i wybieramy bycie zdrowymi. Dwie czwórki to także silna energia seksualna, atrakcyjność i wrodzony dar do czucia się w pełni kobietą, w pełni mężczyzną oraz przekazywania tej energii dzieciom. Jeśli chodzi o prawo do przedłużania rodu, dwie czwórki mówią o dobrych programach rodowym, wspierających te procesy.

Trzy czwórki lub więcej wskazuje na skrajność, jeśli chodzi o sprawy zdrowia: albo będą to osoby fanatycznie propagujące zdrowe odżywianie albo osoby wpadające w stan, kiedy odżywiają się jedynie chipsami, colą, piwem itd. Przy czym ta skrajność może występować u jednego człowieka, są okresy, kiedy jest fanem weganizmu, by za parę tygodni objadać się fast foodami.

Jeśli chodzi o przedłużanie rodu, to taka ilość czwórek może mówić o niezdecydowaniu w kwestii posiadania dzieci. Długie wahania mogą doprowadzić w rezultacie do braku takiej możliwości.

Ósemka

Ósemka jest energią służenia, inspirowania i pomagania innym ludziom. W aspekcie rodowym mowa tu o naszych powinnościach względem systemu rodowego.

Jeśli nie ma ósemki w ogóle, jest to dosyć rygorystyczny program, który mówi, że najważniejszym zadaniem na to życie jest zajmowanie się rodem. Większość z naszej energii życiowej będzie więc szła do systemu rodowego. Zadaniem tych osób jest wspieranie rodziny, łączenie krewnych, zapraszanie w gości, zajmowanie się praktykami rodowymi. Ród jest w priorytecie, jest ważniejszy niż my sami.

Jeżeli mamy jedną ósemkę, priorytetem jest rodzina, ale oddawanie swojej energii rodowi przychodzi bardzo naturalnie. Nie ma wahań, dotyczących chęci zakładania rodziny czy opiekowania się bliskimi. Rodzina i jej dobro jest dla nich tak oczywistą sprawą, jak oddychanie.

Dwie ósemki to balans między rodziną czy społecznością i sobą samym, czyli z jednej strony nasza energia życiowa jest kierowana na nasz rozwój osobisty, a z drugiej strony – na energię rodową, czyli zajmowanie się swoją rodziną, swoimi przodkami itd. W związku z tym może nam brakować trochę czasu, bo jednocześnie realizowanie się poza domem i w domu może być, szczególnie dla kobiety, trudne.

Jeżeli są trzy ósemki, oznacza to duże zadania związane z dzieleniem się z innymi talentami, które płyną z rodu. Ród w tym przypadku jak gdyby oddelegowuje tę osobę do pokazania światu talentów, które były nie do końca przejawione w rodzie. Czyli jest zgromadzona pewna energia, a nie znalazła wcześniej ujścia.  I zadaniem osoby z trzema ósemkami jest tę „tamę” przerwać, by wszystko popłynęło do świata. Często mamy skojarzenie, że talent jest czymś, co ma jedna osoba na milion – to nie musi być tak. Talentem rodowym może być bycie wspaniałą mamą, dobrym organizatorem, empatyczną przyjaciółką. Jeżeli macie trzy ósemki, a nie wiecie, czym moglibyście się podzielić ze światem, przypomnijcie sobie, co najbardziej lubiliście robić do siódmego roku życia.

Cztery ósemki mówią o tym, że jesteśmy przekaźnikiem energii wyższej, pewnego rodzaju wiedzy sakralnej, która obecna jest w naszym rodzie. To są osoby, które mają potencjał tworzenia nowych idei, opieranych na systemie rodowym. Może być im niełatwo spotkać parę, z uwagi na posiadaną wiedzę i zgromadzone przez wiele pokoleń przodków umiejętności. Spotkać osobę, która jest na podobnym poziomie rozumienia i odczuwania świata może być więc trudno.

Piątka

Piątka mówi o balansie energii żeńskiej i męskiej oraz rodowym przeznaczeniu.

Idealną opcją jest jedna piątka. To mówi o balansie energii męskiej i żeńskiej, czyli dla kobiet jest to około 80% energii żeńskiej i 20% energii męskiej, u mężczyzn 80% męskiej i 20% żeńskiej.  Energia żeńska to łagodność, przepływ, umiejętność odpuszczenia, elastyczność, zmienność, tajemniczość. To woda i księżyc. Energia męska to aktywność, działanie, napięcie, dążenie do celu, konsekwencja, stałość. To ogień i słońce.

Dwie piątki mówią o balansie, jeśli chodzi o energię męską i żeńską, ale też o tym, że ród jest bardzo osłabiony. Aby go ratować, wysyłana jest duża ilość energii po to, by przychodzili na świat nowi potomkowie. Stąd osoby z dwiema piątkami mogą czuć pewną presję związaną z koniecznością przedłużania rodu.

Trzy piątki mówią o tym, że były jakieś mocne historie rodowe związane z odwróceniem się od miłości. To mogła być na przykład jakaś praprababcia, która wyszła za mężczyznę, którego nie kochała. Kochała innego, a wyszła za innego z jakichś powodów – nie dlatego, że ktoś ją zmusił, tylko że ona sama tak wybrała. Czyli nie wybrała tego, co kochała. Jeśli są trzy piątki, to trzeba pamiętać, że głównym zadaniem na to życie jest wybieranie tego, co się kocha – czy to będzie wybór partnera życiowego, rodzaju kawy czy miejsca na wakacje. Cały czas trzeba mieć w głowie: wybieram to, co kocham, wybieram to, co kocham. Nie zmuszać się do niczego, uważać na swoje wybory.

„Menadżer do spraw kryzysu”

Jeżeli nie ma piątki w ogóle, to właśnie nastąpił taki moment, kiedy system rodowy zaczyna obumierać i jest to już poważniejsze niż w tym drugim przypadku. Przychodzi wówczas do rodu tak zwany menadżer do spraw kryzysu. Jest to kobieta, chociaż brak piątek występuje również u mężczyzn, o czym później. Kobieta – menadżer do spraw kryzysu  ma odwrotny balans energetyczny, czyli 80% energii męskiej i 20% energii żeńskiej. Objawia się to w bardzo dużej sile woli, w silnym nastawieniu na cel, na rezultat. To kobiety, które żyją w napięciu, nie potrafią się relaksować, jest im bardzo trudno, bo przyszły z tym trudnym zadaniem i po kobiecemu się rozluźnić po prostu nie mogą. To jest taka trochę zosia samosia.

Co robi system rodowy, żeby tę menadżer do spraw kryzysu obudzić? Otóż blokuje jej jedną lub kilka z podstawowym sfer życia.

Pierwszą sferą, która może być blokowana jest zdrowie, szczególnie zdrowie kobiece. Drugą – relacje w parze, czyli albo nie mogą spotkać partnera, albo spotykają cały czas ten sam typ partnerów, by przejść jakieś lekcje i coś zrozumieć, albo totalnie nie udaje się małżeństwo czy kilka małżeństw. Najczęściej jest to blokada, która w ogóle uniemożliwia stworzenie stałych relacji.

To musi być coś mocnego, co wybije, co obudzi.

Następną sferą może być sfera pieniędzy, czyli: jest utalentowana, ma możliwości i wiedzę, a jest blokada i po prostu nie przychodzą pieniądze, nie idzie energia obfitości. Albo nawet jak pieniądze przyjdą, to zaraz je traci.

Czwartą sferą jest praca, czyli trudno określić swoje przeznaczenie, to, czemu można poświęcić swoje życie tak, by czuć spełnienie. To skutkuje takim ciągłym uczuciem zawieszenia, czekaniem nie wiadomo na co.

Normalne jest, że ludzie przeżywają różnego rodzaju życiowe trudności, czasem stają na zakręcie.

Ale u piątek blokada jest wyjątkowo upierdliwa.

Daje się bardzo mocno we znaki przede wszystkim przez to, że trwa latami, nie daje spać po nocach i mimo wielu prób pracy z tym, nie odpuszcza.

Tego typu problem mówi o tym, że otrzymaliśmy ogromny prezent. Wiem, że jest trudno to zobaczyć w taki sposób i jedyne, na co ma się ochotę, to go wziąć, wywalić za okno i powiedzieć: ja chcę po prostu szczęśliwie żyć. Ale w efekcie, gdy taka kobieta zaczyna świadomie pracować z rodem, zmieniać swoje nawyki i nastawienie, to według prawa jedności, jednocześnie zmienia się wszystko w całym rodzie. Nawet jeżeli nie mówimy o tym naszym krewnym. My mamy same umieć to poczuć i w swoim życiu to zmienić, a wtedy wprawiamy w ruch energię i to się zaczyna po prostu dziać, rozprzestrzenia się po rodzie.

Mało tego, rezultaty tej pracy będą uzdrawiające nie tylko dla niej samej i jej rodu, ale też dla innych ludzi, bowiem ta przemiana jest na tyle spektakularna, że nie przechodzi bez echa.

Stąd uważam, że ta rola jest błogosławieństwem, a blokady – prezentem.

Jeżeli mężczyzna nie ma piątki, to zamiast 80% męskiej energii, tak jak powinien mieć, ma 80% energii żeńskiej, a 20% męskiej. Niekoniecznie tu chodzi o to, że musi być wydelikacony zgodnie ze stereotypami o mężczyznach zbyt kobiecych. Może to być równie dobrze postawny, rosły mężczyzna, lecz w środku bardzo zamknięty, podatny na zranienia, obrażalski, nie komunikujący swoich potrzeb, miękki i uczuciowy. Tak, jakby dusza była żeńska, a ciało męskie.

Mężczyzna, który nie ma piątki, przechodzi przez trzy traumy z dzieciństwa: to trauma odrzucenia, trauma samotności i trauma identyfikacji.

Na zewnątrz jest mężczyzną, ale w środku czuje się kobietą – i tu nie chodzi o płciowość, tylko o odczucia: „Jak to, powinienem być taki twardy, do działania, z inicjatywą”, a czuje, że jest odwrotnie. Jego zadaniem jest jednoczyć ród, połączyć krewnych i ból tych trzech traum, transformować w miłość.

Autor: Anna Wrzesińska, na podstawie wykładu Ludmiły Rosochy

Więcej informacji i zapisy na kurs „Wiedza o rodzie” TUTAJ

Jeśli chcesz skopiować fragment tekstu lub udostępnić go w całości, dodaj proszę pod nim imię i nazwisko autora, tłumacza oraz podlinkowany adres: www.slowianska.pl

Odwiedź stronę autora i pamiętaj by wspierać dobre treści!

W przypadku naruszenia praw autorskich lub licencyjnych prosimy o kontakt

>