Fragment książki A. Wrzesińskiej „Słowiańska gimnastyka dla kobiet”

Po zajęciach gimnastyki spodziewałam się wszystkiego, tylko nie tego, że wywróci do góry nogami nie tylko moje życie prywatne, ale i zawodowe.

W 2015 roku byłam lektorką języka rosyjskiego, prowadziłam szkołę językową, napisałam i wydałam serię podręczników do nauki tego języka.

Prywatnie dochodziłam do siebie po bolesnym zakończeniu wieloletniego związku, szukając odpowiedzi na pytania „dlaczego” i „po co” w niezliczonych terapiach i warsztatach rozwoju osobistego.

Relacje w moim życiu były poprawne, lecz z nikim nie odczuwałam prawdziwej bliskości, za którą tak tęskniło moje serce.

Gimnastyka oraz wszystko to, co wraz z nią przyszło, wyciągnęło na światło dzienne bardzo wiele spraw, którym musiałam się przyjrzeć, zarówno w pracy, jak i w relacji ze samą sobą oraz z innymi ludźmi.

Choć był to proces bolesny, to właśnie tą głębią ujęła mnie praktyka gimnastyki.

Jestem bowiem jedną z tych osób, które lubią, kiedy wszystko, z czym mają styczność, ma głębszy wymiar i prowadzi do lepszego zrozumienia siebie i świataDlatego samo to, że gimnastyka składa się z 27 ćwiczeń, z których każde ma swoje znaczenie, już mnie „włączyło”.

A kiedy do tego przyszła wiedza o tym, że to praktyka, która otwiera dostęp do pamięci rodu i wzmacnia nasze połączenie z Ziemią i Stwórcą – moja ekscytacja połączyła się z zaangażowaniem.

Zaczęłam przekopywać internet w poszukiwaniu dodatkowych informacji, a ponieważ biegle znam rosyjski, otworzyła się przede mną prawdziwa kopalnia wiedzy.

Przez kilka lat zgłębiałam tajniki wiedzy wedyjskiej (spójnej ze słowiańską w zadziwiająco wielu aspektach), podróżowałam po osadach siedlisk rodowych Rosji i Białorusi, studiowałam psychologię wedyjską w rosyjskim projekcie Nauka Życia, brałam udział w licznych warsztatach gimnastyki słowiańskiej, pracy z rodem, lalek-motanek, organizacji słowiańskich świąt korowodowych i wielu innych. (…)

Jak gimnastyka słowiańska zmieniła moje życie?

Ci, którzy znają mnie „sprzed” i „po” mówią o ogromnej zmianie nie tylko zewnętrznej, ale przede wszystkim wewnętrznej.

I choć wciąż pracuję nad miłością i akceptacją samej siebie i nad budowaniem bliskości z innymi ludźmi, to zmieniło się to, co najważniejsze – moje odczuwanie siebie i świata, swojego przeznaczenia oraz połączenia z Siłą Wyższą.

Nie ma wątpliwości, że wraz z regularną praktyką gimnastyki słowiańskiej przychodzą zmiany, nawet jeśli traktujemy ją tylko jak ćwiczenia fizyczne.

To, jakie te zmiany będą — gwałtowne czy stopniowe, trwałe czy chwilowe, na poziomie fizycznym czy również na innych poziomach — zależy od nas samych, naszego zaangażowania oraz od wielu innych czynników.

I choć warto wiedzieć, na co się przygotować, to pamiętajmy też o tym, że nadmierne oczekiwania (co do pozytywnych zmian) i/lub lęk (przed „negatywnymi” skutkami) mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

Zmiany na poziomie ciała fizycznego

Gimnastyka słowiańska sprawia, że ciało staje się kobiece w sposób przewidziany przez naturę dla każdej z nas. Delikatna, wysoka kobieta wraz z praktyką gimnastyki nieco się zgarbi i „osiądzie”, uziemiając się i stabilizując. Krągła, mocna kobieta rozluźni się, jej ciało nabierze miękkości i gibkości.

To, co twarde i napięte, wraz z praktyką gimnastyki zmięknie i rozluźni się, zbyt miękkie — uelastyczni się i ujędrni.

Szczupłe dziewczyny mogą trochę przybrać na wadze, a te z nadwagą — schudnąć. Część kobiet ze zdumieniem odkryje, że ma talię i piersi. To, co w nas żeńskie, staje się zauważalne i bardziej harmonijne.

Większość ćwiczących pań zauważa poprawę kształtu biustu.

U niektórych zaczyna on lądować tam, gdzie powinien, u niektórych zaczyna się w ogóle robić widoczny.(…)

Płodność i antykoncepcja

Gimnastyka pomaga zajść w ciążę i utrzymać ją, ułatwia również prawidłowy przebieg porodu i połogu.

Prócz czynników fizjologicznych (na przykład zmian na poziomie hormonalnym) istotne jest także to, że ćwicząc i pracując nad sobą po prostu mamy więcej energii i prawidłowo nią zarządzamy.

Nie tracimy jej tak wiele na zbędne znajomości,  toksyczne myśli i szkodliwe przyzwyczajenia.

Z każdym dniem powoli wracamy do naszego pierwotnego stanu, w którym uczucie przepływu i bycia w pełni sobą jest naturalne.

Natura przewidziała dla nas rolę matki, dając nam wszystko to, czego potrzebujemy. Ważne tylko, by jej nie przeszkadzać.

Praktykując gimnastykę słowiańską, warto wykluczać czynniki, które mogą zakłócić to, co w nas naturalne, czyli np. antykoncepcję.

Większość z nas uwierzyła w to, że antykoncepcja hormonalna jest nieszkodliwa.

(…) Tymczasem organizm traktowany antykoncepcją staje się czymś na kształt biorobota, bezpłciowej szarej istoty.

Traci się jakąś więź, coś słabnie, blaknie. Trudniej odbiera się sygnały z ciała, właśnie te, które związane są z naszą kobiecością.

Emocjonalnie się wyrównujemy, co może wydawać się fajne. Zaczynamy „chodzić jak w zegarku”. Tyle, że prędzej czy później to się na nas odbije. Bo to nie jest naturalne.

Naszą naturą są emocje, naszą misją jest czuć i inspirować do odczuwania mężczyzn.

Antykoncepcja hormonalna wyjaławia nas z kobiecości. Kiedy zaczynamy ćwiczyć gimnastykę słowiańską, ten temat wypływa dość szybko, skłaniając nas do refleksji: czego tak naprawdę potrzebuję?

Czy mężczyzna, z którym jestem, to ten, którego widzę jako ojca naszych dzieci? A jeśli nie (bo skoro się zabezpieczamy, to nie) — to dlaczego nie?

Jeśli to nie on — to po co mi to (tym bardziej, kiedy wiem, że każdy partner seksualny automatycznie wchodzi do mojego rodu i jest przez niego zasilany oraz jego ród zaczyna zasilać mnie — nie tylko zasobami, niestety)?

Jeśli nie teraz — to kiedy?

Miesiączka

Wiele ćwiczących kobiet zauważa zmiany w cyklu miesiączkowym, które inicjuje gimnastyka słowiańska.

I choć na początku może się wydawać, że jest gorzej — kilka miesiączek może być obfitszych i bardziej bolesnych, krew może być ciemniejsza, ze skrzepami, to z czasem okres się skraca i normuje. (…)

Wraz z praktyką gimnastyki można poczuć większą niż wcześniej niechęć do działania podczas miesiączki. Dlaczego tak się dzieje? Otóż natura zaprogramowała to tak, że kobieta działa cyklami — jak księżyc.

Miesiączka jest momentem oczyszczenia i zatrzymania, wyłączenia z działania.

(…) Czy pozwalamy sobie w tym czasie zwolnić, zatrzymać się, nic nie robić? Czy prosimy o pomoc najbliższych, tłumacząc, że nasza natura tego wymaga?

Naprawdę nic się nie stanie, jeśli przez 2-3 dni będziemy jeść w restauracji lub jedzenie przygotuje mąż/partner lub dzieci. Kobieta w te dni nie powinna bowiem zajmować się przygotowywaniem jedzenia.

I nie chodzi o to, że jest „nieczysta”. Chodzi o to, że te dni służą temu, by kobieta się oczyściła i naładowała energią, odpoczęła i nabrała sił, odpuściła trudne emocje zgromadzone w niej przez cały miesiąc.

To nie jest czas na kreację (a gotowanie nią jest), lecz na wejrzenie w głąb. (…)

Zmiany na poziomie relacji  

Znajomość gimnastyki naszych przodkiń wywołuje niemałe zmiany w naszych głowach i sercach, w sposobie, w jaki przyjmujemy i widzimy same siebie oraz otaczający nas świat.

Zmieniają się nasze relacje z otoczeniem, niektóre znajomości się kończą, niektóre przechodzą na inny poziom.

To naturalne, ponieważ kiedy zmieniamy się my, zmienia się rzeczywistość wokół nas.

Zmiany na tym poziomie będą dwojakiego charakteru — wewnętrzne (w relacji z samą sobą) i zewnętrzne (w relacji z innymi).

Dzięki gimnastyce mamy lepszy kontakt ze sobą, wyraźniej słyszymy same siebie, zaczynamy sobie zadawać pytania o swoje prawdziwe pragnienia i odróżniać je od zachcianek.

Wiele kobiet wraz z rozpoczęciem intensywnej praktyki gimnastyki odchodzi z nielubianej pracy i zaczyna spełniać swoje marzenia.

Niektóre otwierają własne firmy, a niektóre ze zdziwieniem odkrywają, że chcą pozostać w domu i spełniają się jako matki i żony.

Przypominają sobie, że trzymając niemowlę na rękach, trzymają potencjalne kilkanaście tysięcy istnień ludzkich, które może ono zapoczątkować, gdy się je prawidłowo wychowa i otoczy miłością.

Taką miłością, którą może z siebie wydobyć tylko kobieta znająca siebie samą, prawdziwą, mająca czas, rozluźniona, pewna siebie i szczęśliwa. Spokojna. Zdrowa. Promieniująca.

Wiele kobiet mówi o zmianie w relacjach z płcią przeciwną.

Te, które już są w związkach, dostrzegają zmiany w tym, jak mąż/partner się do nich odnosi, w jaki sposób zauważa ich kobiecość. (…)

Praktycznie wszystkie ćwiczące kobiety dostrzegają wzmożone zainteresowanie ze strony mężczyzn. widzą, że zaczynają zwracać na siebie większą uwagę mężczyzn. Zauważają, jaki typ mężczyzn przyciągają i dlaczego.

Niektóre intuicyjnie, a niektóre zdobywając wiedzę na ten temat czują, jak prawidłowo budować relacje z mężczyzną.

Ogromne zmiany zachodzą także na poziomie relacji z najbliższymi, szczególnie z rodzicami.

Jeśli do tej pory traktowałyśmy ich „z góry” (bo przecież my lepiej wiemy, oni są zacofani) i bez należnego im szacunku, konflikty się nasilą, ponieważ takie są prawa wszechświata.

Gdy zajmujemy „nie swoje miejsce” nie tylko będziemy do niego wciąż sprowadzane przez ciągłe konflikty ze starszymi (rodzicami, autorytetami, szefami), ale też nie będziemy mogły czerpać z zasobów, które płyną do nas z rodu. (…)

Zmiany na poziomie duchowym

Kobiety zaczynają ćwiczyć z różnych powodów, często dlatego, że mają problemy ze zdrowiem i odczucie, że brakuje im sił i energii do życia.

Dość powszechną przyczyną poszukiwań praktyki dla siebie jest to, że „zwykła joga albo aerobik szybko się nudziły, bo nie miały tego czegoś”.

Kobiety pragną poczuć swoje piękno, nauczyć się wyrażać swoje emocje i uczucia.

Mało kto jako rezultatu praktyki spodziewa się poczuć głębię duchowego kontaktu ze, Stwórcą, Wyższą Siłą czy jakkolwiek jeszcze nazwiemy źródło życia.

A do tego właśnie prowadzi świadoma praktyka gimnastyki słowiańskiej. Przy czym trzeba podkreślić, że niekoniecznie będzie się to wiązało z odejściem od religii czy odwrotnie — przyjęciem jej. (…)

Gimnastyka uczy pokory i szacunku dla naszych przodków, z których bardzo wielu było chrześcijanami, ale byli też być może i muzułmanie, wyznawcy judaizmu, czy ateiści.

Oznacza to jedynie tyle, że będąc zdrowe, naprawdę zdrowe w sercu i głowie, możemy bez problemu wejść do meczetu, kościoła czy synagogi i oddać tam cześć Stwórcy, który tak różnorodnie się przejawia.

I bez problemu możemy ćwiczyć gimnastykę słowiańską.

Anna Wrzesińska

Książkę o gimnastyce słowiańskiej można zamówić TUTAJ

Jeśli chcesz skopiować fragment tekstu lub udostępnić go w całości, dodaj proszę pod nim imię i nazwisko autorki oraz adres: www.slowiankawwielkimmiescie.pl

Źródło

W przypadku naruszenia praw autorskich lub licencyjnych prosimy o kontakt

>

Send this to a friend